Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

19 grudnia 2016

278: Psie serce - Michaił Bułhakow

Autor: Michaił Bułhakow
Tytuł: Psie serce (Собачье сердце)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2000

Autora pewnie większość z was kojarzy z innej jego powieści, którą poloniści dręczyli w liceach - nie wiem, czy wciąż jest na liście lektur. W każdym razie jakiś czas temu postanowiłam poszerzyć swoją znajomość dzieł tego autora i mój wzrok padł na niniejszą książkę.

6 czerwca 2016

248: My zdobywcy - Philip K. Dick

Autor: Philip K. Dick
Tytuł: My zdobywcy (The Days of Perky Pat)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 1999

Moje nieśmiałe zagłębianie się w SF ostatnimi czasy sprawiło, że sięgnęłam po tom opowiadań znanego pisarza z tego gatunku, znanego z powieści Ubik i Blade runner
Wiem, że opowiadania nie zawsze cieszą się taką estymą, jak powieści, część ludzi uważa je zaciut mniej atrakcyjne z powodu tego, że ich fabuła jest krótsza i często mniej skomplikowana, niż w powieściach, a postaci jest mniej. Ja zawsze widziałam opowiadania jako coś równie ciekawego, krótka fabuła pozwala nam na zapoznanie się ze stylem autora. Plus jakoś tak łatwiej mi się niekiedy skupić na którszych formach, nie zapominać postaci czy wątków.

4 stycznia 2015

208: Adwokat spraw ostatnich - Paweł Szlachetko

Autor: Paweł Szlachetko
Tytuł: Adwokat spraw ostatnich
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2014

Dziś prezentuję książkę Pawła Szlachetko, jednego z polskich pisarzy literatury sensacyjnej i autor słuchowisk radiowych. W jego dorobku możemy znaleźć kilka innych ciekawych tytułów - chociażb Balladę o kuternogach czy Śladami złodzieja aniołów.
Pisał on także pod pseudonimem Arthur Ray.
Niniejsza książka nosi obiecujący tytuł Adwokat spraw ostatnich.

24 stycznia 2013

180: Straż! Straż! - Terry Pratchett

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Straż! Straż! (Guards! Guards!)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 1999

Każdy, kto przeczytał początek tej książki, doskonale pojmuje dlaczego zabrałam się za tę książkę - zaczęło się smokami, a taki wstęp zawsze kradnie uwagę Alannady. Poza tym wszyscy już wiedzą, że proza Pratchetta

16 stycznia 2013

178: Niechciana prawda - Agata Kołakowska

Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Niechciana prawda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Niechciana prawda

Nie wiem, dlaczego sięgnęłam po Niechcianą prawdę, serio. Nie jestem fanką takiej literatury, opis też nie nastawiał na jakoś szczególnie ciekawą dla mnie fabułę. Może dla jakiejś pani domu, dla jakiejś innej dziewczyny, ale nie dla mnie. Mimo to zabrałam się do lektury i szybko przekonałam się, że książka wciąga.
Beata dotąd wiodła normalne, niewyróżniające się niczym, zwyczajne życie i była właściwie zadowolona ze swego losu. Do czasu, aż ten zakpił z niej okrutnie i jej mąż zdobył się na odwagę by przyznać się, że ją zdradzał.
Na domiar złego z facetem.
Tak możnaby opisać tę powieść w najkrótszych słowach i skończyć historię Beaty zasadniczo jeszcze nim się zaczęła. Bo to dopiero po tej szokującej wiadomości jej losy nabierają barwe, rysu prawdopodobieństwa, a ona sama zyskuje sympatię czytelnika.
Bohaterka musiała zmierzyć się nie tylko z prawdą o jej mężu i jego kochanku, ale - co ważniejsze - także z prawdą o sobie samej, o tym, co potrafiła i jak silna mogła być w obliczu nieprzychylnego losu. Pokazuje czytelnikowi, że w każdym mroku jest iskierka nadziei i że warto próbować pomimo tego, że życie się wali na głowę.
Autorka, Agata Kołakowska, całkiem nieźle operuje piórem (nic dziwnego, w końcu skończyła dziennikarstwo) pozwalając nam ujrzeć świat oczami Beaty, nie czarno-biały, lecz pełen też odcieni szarości, zmienny i zarazem łatwy do zrozumienia dla ludzi z otwartym umysłem. Co prawda niekiedy opisy mnie nużyły, ale dało się przez nie przebrnąć i cieszyć się lekturą.
Nigdy nie byłam wielbicielką powieści obyczajowych, od kiedy przestałam czytać Jeżycjadę i Lucy Maud Montgomery dość sporadycznie sięgam po tego typu literaturę. Staram się dokładnie zbadać ewentualną pozycję do czytania, długo rozważam jej lekturę zadając sobie rozliczne pytania o charaktery postaci, o sposób przedstawienia świata, o ciekawość opowieści. Oceniam też nieco inną miarą niż moją ukochaną fantastykę. Niniejsza powieść może nie jest wybitnym hitem, ale czyta się ją całkiem miło i dla pań jest jak znalazł. Panowie niech lepiej podarują egzemparz drugiej połówce - "z okazji" albo bez okazji.

Ocena
Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 4
Jak bardzi mi się podobało? - 3
Książkę ootrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka

12 października 2012

166: Zalotnice i wiedźmy - Joanna Miszczuk

Autor: Joanna Miszczuk
Tytuł: Zalotnice i wiedźmy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki:Zalotnice i wiedźmy

Rok temu czytelnicy mogli zapoznać się z powieścią Matki, żony, czarownice tejże autorki, teraz zaś ukazała się jej kontynuacja - Zalotnice i wiedźmy. Nie jestem jakąś szczególną fanką obyczajówek, ale pierwszy tom przypadł mi do gustu, więc uznałam, iż drugi też może mi się spodobać, więc sięgnęłam po tę pozycję gotowa poznać koleje losu następnych członkiń znanego mi rodu.
Książka zawiera w zasadzie dalsze losy Joanny, samotnie wychowującej córkę i mieszkającej w Berlinie. Zdawać by się mogło, że bohaterka odcięła się od dawnego życia i problemów, na horyzoncie zaś zamajaczyła wizja szczęśliwego związku z Andre. Jednakże Asia zdawała sobie sprawę z tego, że jest on dla niej tylko przyjacielem. Jej wymarzona praca zaś zmieniła się drastycznie. Po nagłej śmierci Dietera jego firmą zajęła się jego żona, Victoria. Powołała swego pełnomocnika typując na to stanowisko Juliana, pierwszego męża Asi. Już wtedy bohaterka przeczuwała, że to może oznaczać ciężkie czasy. Szybko okazało się, że miała rację, Victoria wraz z Julkiem zaprowadzili w firmie swoje własne porządki i jęli zwalniać lub zmuszać do wypowiedzeń całą starą kadrę, która pracowała z Dieterem. Ich wizje i plany, a także podejście do pracowników, nie zjednało im przyjaciół, którzy postanowili podjąć stosowne kroki aby uratować marzenie i idee Dietera.
Historia Joanny, dziejąca się współcześnie, przeplata się z opowieściami o, Zofii, Róży i Sophie, jej przodkiniach. Wszystkie były adeptkami ziołolecznictwa, Róża i jej córka Sophie odebrały przy tym odpowiednie medyczne wykształcenie. Szczególnie historia Róży, która postanowiła udawać młodzieńca aby podjąć naukę na uniwersytecie, cieszyła się moją uwagą.
W ogóle przodkonie Asi, ich sytuacja w dawnym społeczeństwie uważającym ziołolecznictwo za zabobon, a kobiety medyków za niegodne uwagi i czci oraz ich próby odnalezienia szczęścia w życiu bardzo mi się podobały. Choć były to zaledwie przerywniki głównej fabuły, to je wspominam jako najbardziej zajmujące i wciągające.
Asia ze wspomnień o swych szlachetnych, mądrych prababkach czerpała siłę i chęć do walki o to, co uważała za godne swej uwagi, za to, co kochała i co ceniła. Także czytelniczki na podstawie tych opowieści mogą przyjąć podobne założenie, że warto się starać i zmieniać coś w swoim życiu, odważnie sięgać po to, czego się pragnie, bo szczęście i miłość warte są każdej ceny.
Powieść napisana jest prostym, jasnym językiem, nie wymaga od czytelnika nadmiernego skupiania się na nim, pozwala zagłębić się w fabułę bez reszty. Z jednej strony to duży plus, bo dzięki temu książkę czyta się dosłownie jednym tchem, ale brak mi było we fragmentach historycznych jakiejś odmiany. Mam wrażenie, że gdyby autorka zdecydowała się na niewielkie zmiany postarzające język, którym mówili bohaterowie, czytelnikowi łatwiej byłoby się wczuć w kilmat tamtych czasów.  
Zalotnice i wiedźmy to ciepła, nastrojowa opowieść o odważnych, inteligentnych kobietach, które mimo przeciwności losu zdecydowały się kochać i dążyć w życiu do obranych celów niezależnie od ceny. Walczyły nie tylko z niechęcią społeczeństwa, ale także ze swoimi słabościami i ułomnościami zdecydowane dokonać czegoś, co uważały za ważne i wartościowe. Znów autorka podkreślała powiązanie bohaterek z imieniem Maria, a wiele rozdziałów kończyło się wezwaniem "Ave, Maria".
Choć książka nie jest z mojego głównego nurtu, to przeczytałam ją z dużym zadowoleniem i polecam ją - szczególnie paniom. To wspaniała lektura na chłodne, jesienne wieczory, obowiązkowo z kubkiem herbaty lub gorącej czekolady.  

Ocena
Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 4
 Książkę ootrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka

11 października 2012

165: Blask runów - Joanne Harris

Autor: Joanne Harris
Tytuł: Blask runów / Runelight
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Blask runów

No, na tę recenzję długo czekaliście, wiem, ale ostatnie miesiące było różnie. Ale już jest, oto Blask Runów, drugi po Runach tom sagi o nordyckich bóstwach. Nordycka mitologia, obok celtyckiej, zawsze cieszyła się moją uwagą, od dawna chętnie zaglądałam do książek zawierających odwołania do niej. Fascynacja, która sprawiła, że sięgnęłam po Eddę Poetycką i Kalevalę doprowadziła i do tego, że gdy usłyszałam o Blasku runów postanowiłam powieść dopaść.

6 września 2012

163: Czaropis. Tom 2 - Blake Charlton

Autor: Blake Charlton
Tytuł: Czaropis tom 2 (Spellwright)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Czaropis tom 2

Fani Czaropisu musieli aż dwa lata czekać na jego kontynuację. Żądni dalszych losów Nikodemusa z radością powitali drugi tom cyklu - a wśród nich byłam i ja.
Do drugiego tomu Czaropisu dobierałam się niczym przysłowiowy pies do jeża - nie z powodu samej ksiażki, lecz zdarzeń losowych i ogólnie terminów. W końcu jednak mogłam poświęcić całą swą uwagę tejże powieści.

14 sierpnia 2012

158: Dzieci Ziemi - Orson Scott Card

Autor: Orson Scott Card
Tytuł: Dzieci Ziemi (Earthborn)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Dzieci Ziemi

Już kiedy zobaczyłam zapowiedzi tej pozycji poczułam elektryzujące podniecenie i pomyślałam: "Muszę przeczytać!" Potem dostałam własny egzemplarz do zaczytywania i zabierania w najróżniejsze podróże (raz nawet wracał ze mną do domu ^^). Niniejszym - proszę państwa - piąty i ostatnio tom Powrotu do domu Dzieci Ziemi Orsona Scotta Carda.

12 sierpnia 2012

157: Serce tygrysicy - Aisling Juanjuan Shen

Autor: Aisling Juanjuan Shen
Tytuł: Serce tygrysicy (A Tiger's Heart)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Serce tygrysicy

Nie jestem jakąś szczególną fanką obyczajówek. Historie stricte miłosne czy życiowe często mnie nużą lub wprawiają w posępny nastrój. Jednakże interesuję się nieco kulturą Dalekiego Wschodu i okazji w postaci Serca tygrysicy przepuścić nie mogłam.

8 lipca 2012

147: Czary w małym miasteczku - Marta Stefaniak

Autor: Marta Stefaniak
Tytuł: Czary w małym miasteczku
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Czary w małym miasteczku

Przyznam szczerze, że byłam dość nieufnie nastawiona do Czarów w małym miasteczku pióra Marty Stefaniak. Nie znałam nazwiska tej pani, zaś tytuł niejasno kojarzył mi się ze Szpilkami na Giewoncie (nie wiem, skąd mi się to skojarzenie przyplątało, bo znam serial tylko z tytułu). Pełna byłam złych przeczuć, że książka będzie "zbyt babska", że będzie jakiś romansowy wątek...

5 lipca 2012

Czaropis - tom 2 - zapowiedź

Wczoraj burzowy wieczór uniemożliwił mi podłączenie się do Matrixa, ale dziś spieszę z newsem, który zrekompensował mi wczorajszy brak prądu.
Otóż, jak donosi wydawnictwo Prószyński i S-ka, jego nakładem 10 lipca ukaże się drugi tom Czaropisu Charltona Blake'a. Oto kilka opinii o książce.

"Czaropis Blake’a Charltona zaskakuje świeżością, chociaż silnie nawiązuje do klasyki gatunku. Z czystym sercem polecam przygody młodego kakografa każdemu, kto pragnie dobrej rozrywki."
Gildia.pl

"Jeśli lubicie literaturę fantasty, Czaropis jest zdecydowanie dla Was!"
Bravo.pl

"Duża doza akcji, tajemnic i tak niezwykle unikalny system magiczny sprawiły, że Czaropis. Tom 2 to jedna z najlepszych książek 2011 roku."
Fantasy Book Critic

...Chyba dziś nie zasnę...

2 lipca 2012

145: Zakon Smoka - Aleksandar Tesic

Autor: Aleksandar Tesic
Tytuł: Zakon Smoka
Wydanictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Zakon Smoka

Cóż, przyznaję to szczerze i bez bicia... Sięgnęłam po Zakon smoka z trzech powodów. Primo, tytuł nawiązywał do tych radosnych stworzeń, które tak bardzo lubię. Secundo, autor czerpał z legend serbskich, a ja na legendy jestem łasa prawie tak samo, jak na opowieści o smokach. W końcu tertio, moja sympatia do autorów ze wschodu sprawiła, że mając okazję przeczytania czegoś spoza nurtu prozy zachodniej, skorzystałam z niej co prędzej.
Na początku poznajemy starego iluminatora, Gabriela, który w jesieni swego życia postanowił spisać dzieje niezwykłych ludzi. Staruszek niespiesznie dyktował kolejne zdarzenia skladające się na jego historię powierzając ich zapisywanie skrybie.
Gabriel należał do Zakonu Smoka, bractwa rycerskiego mającego za zadanie chronić świat przed złymi mocami. Nic dziwnego więc, że brał udział w wydarzeiach majacych związek z wypełnianiem się prastarej przepowiedni dotyczącej jednego z członków Zakonu Smoka, księcia Marka.
Akcja prowadzona jest co prawda bardzo ciekawie, postaci i zdarzenia są fascynujące, niejednoznaczne, często tajemnicze i niebezpieczne. Autor napisał swą powieść tak, że potrafi ona wciągnąć nieopatrznego czytelnika niczym bagno po deszczu*.
W odnalezieniu się w książce pomaga mapa, która przy całej swej urodzie dla mnie była słabo czytelna z powodu użytej czcionki.
Fabułę dzielą dość spore partie tekstu zawierającego szczegółowe wyjaśnienia lub opisy. Z jednej strony spowalnia to akcję, z drugiej jednak szalene ubogaca obraz, który czytelnik maluje sobie w wyobraźni.
Z jednej strony mamy magię, demony, pogańskie bóstwa, smoki, elfy, wampiry, stare wieszczki zamieszkujące uroczyska i całą resztę fantastycznego inwentarza, zaś z drugiej kraj, który możemy znaleźć na mapie czy wygooglać w sieci. Osadzenie akcji na poły w świecie rzeczywistym, na poły fantastycznym jest ostatnio popularnym zabiegiem, lecz tym razem akcja dzieje się w dawnej Serbii. Dobrze przeczytaliście, nie w Ameryce, nie w Wielkiej Brytanii czy gdzieś na terenie państw zachodniej Europy, lecz właśnie w Serbii. Powiew świeżości, ot co. Do tego całość okraszona jest zwyczajami i legendami - jak głosi autor - nadal kultywowanymi w tym kraju. To fascynujące, szczególnie, że większość z nas - przyznajmy się - niewiele wie o Serbii, jej mieszkańcach i ich kulturze. Ta powieść może nam przybliżyć ową krainę, może też zapoczątkować jakieś głębsze poszukiwania i sympatię do Serbii. W czasie, gdy większość światowej fantastyki to dzieła z anglojęzycznego grajdołka, dobra powieść z innego kręgu kulturowego powinna zasługiwać na tym większą uwagę i estymę.
Ja zawsze z radością widziałam pisarzy, którzy czerpali wątki i motywy do swoich książek z pobliża. Tesic, będąc z pochodzenia Serbem, zebrał w Zakonie Smoka ogromną ilość rytuałów i zwyczajów swego rodzinnego kraju, co nie tylko ubarwia powieść, ale też jest w pewnym sensie zapisaniem ich dla potomnych, bo większość z nich dotąd była przekazywana ustnie.
Wielkość woluminu może być niezłym odstaszaczem, bo Zakon smoka należy do typu książek zaczepnych. Co bardziej płochliwi czytelnicy niech się nie lękają tej objętości, bo w czasie lektury przestaje mieć ona znaczenie. Do tego czcionka, jak na me gusta, była nieco za mała, ale przy takiej objętości wydrukowanie wszystkego 16 powiększyłoby pozycję do rozmiarów optymalnych tylko dla niektórych gatunków smoków**. Przy okazji okładka wygląda całkiem fajnie, jej kolorystyka przyciąga wzrok i prawie hipnotyzuje.
Co prawda nazywanie Tesica serbskim Tolkienem wydaje mi się jednak przegięciem, to jednak jest on bardzo dobrym pisarzem, którego karierę mam zamiar śledzić i, w miarę możliwości, podczytywać. Jak na debiut powieść jest wybitna.
Jak tu nie polecić tak wciągającej, barwnej i frapującej lektury? Nie tylko fantaści znajdą coś dla sebie na jej kartach; także miłośnicy poznawania nowego spędzą nad nią miłe godziny. Inni czytelnicy także mogą się wybornie bawić z Zakonem smoka w jednej, a mrożoną herbatą w drugiej, ręce.

Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5

*Z tą różnicą, że nie robi "Blop!"
**I olifantów.

Książkę ootrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka
Opinia na LubimyCzytać

6 czerwca 2012

136: Zaginione wrota - Orson Scott Card

Autor: Oroson Scott Card
Tytuł: Zaginione wrota
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki Zaginione wrota

Gdy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych, że w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka pojawią się Zaginione wrota autorstwa Orsona Scotta Carda po prostu poczułam, że muszę tę powieść dopaść i przeczytać. Tak też się stało, więc dziś podzielę się z Wami moimi wrażeniami dotyczącymi tejże książki.
Danny North, bohater Zaginionych wrót, był zwyczajnym chłopcem. Może miał talent do nauki, szczególnie języków obcych, może był psotnikiem, ale był najzwyklejszym nastolatkiem. Z tym, że osada, w której przyszło mu spędzać żywot, do normalnych nie należała. Czary, klanty i strażnicze drzewa były dla Danny'ego tak samo zwyczajne, jak dla nas ozdobne krzaczki w ogródkach i telefony komórkowe.
Magowie i maginie będący rodziną Danny'ego, to nie kto inny, a potomkowie przybyszów z Westilu, innego świata. Na Ziemi, po przekroczeniu magicznych Wielkich Wrót, stali się bogami czczonymi przez ludzi.
Sielanka owa trwała do dnia, gdy Loki, mag wrót z rodu Northów zatrzasnął wszystkie wrota, także te na Westil. Pozbawieni możliwości powiększenia swej mocy westilianie uwięzieni na Ziemi, poprzysięgli nigdy nie dopuścić do narodzin kolejnego maga wrót i zgładzić każdego, u którego pojawi się taki dar.
Danny, którego powszechnie uważano za osobę pozbawioną jakiejkolwiek magii, z przerażeniem odkrył, że ma w sobie magię wrót.
Chłopiec został zmuszony do opuszczenia rodzinnej osady i ucieczki na ziemie zwykłych ludzi. Tam musiał nie tylko poznać i rozwinąć swój dar, ale też uciec przed rodzinami poszukującymi go i pragnącymi go zabić lub wykorzystać w walce o dominację.
Równocześnie na Westilu możemy poznać innego bohatera, tajemniczego Człowieka w Drzewie, który oswobodził się z więzienia. Milczący chłopak, który zawędrował do królewskiego zamku i został kuchcikiem Kluchą. Opowieść o jego losach okazała się chwilami bardziej wciągająca niż losy Danny'ego.
Card wykreował świat podobny do naszego we wszystkim, prócz jednego drobnego szczegółu. Bogowie, w których wierzyła ludzkość od wieków, okazali się nie być postaciami z mitów, legend i sag, lecz żywymi istotami, do tego wielce podobnymi do ludzi.
Pochodzący z Westilu, innego, magicznego świata, magowie i maginie na Ziemi okazali się być istotami o niezrównanej mocy i potędze. Jednakże wśród nich pojawił się ktoś, kto uznał za stosowne pozbawić ich dostępu do źródła ich siły. Z czasem potomkowie bogów stawali się coraz słabsi. Mimo to nadal mieli w pogardzie ludzi uważając się za o wiele lepszych od nich. Także między samymi rodzinami trwały odwieczne wojny i waśnie.
Podobał mi się system magii i nomenklatura związana z poszczególnymi gałęziami sztuki magicznej oraz tym, jak potężni byli poszczególni członkowie rodzin. Fajną zabawą było odszyfrowywanie ich znaczeń i zastanawianie się, czy Brat Fali mógłby zmierzyć się w walce z magiem wiatru czy Przyjacielem Łąk. Sama magia wrót była fascynująca i sprawiała, że miałam masę pytań, na które odpowiedzi poznawałam wraz z Dannym.
Danny, jak wszyscy magowie wrót, okazał się wrednym typkiem, ale przy tym był całkiem zaradny i potrafił być miłym i ujmującym młodym człowiekiem. Po opuszczeniu rodzinnej osady radził sobie różnie, zadając się z włóczęgami i złodziejami, ale kierując się swoim własnym poczuciem tego, co dobre, a co złe. Klucha łatwiej wkradł się do mojego serca i zagościł tam na dłużej, choć i on potrafił być psotny. Także inni bohaterowie byli ciekawymi personami, relacje i interakcje między postaciami powieści były równie ciekawe jak sama fabuła.
Warto też wspomnieć o wspaniałej okładce - tajemniczej, nieco mrocznej i magicznej. Doskonale odwzorowuje zawartość i świetnie się prezentuje.
Czy polecam? Polecam! Polecam gorąco, bardzo gorąco. Orson Scott Card to nazwisko, które gwarantuje książkę na poziomie, bawi, uczy i dostarcza wrażeń równie mocnych jak poranna kawa. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy przygód Danny'ego i jego przyjaciół oraz dalsze dzieje Kluchy. Sięgnijcie po Zaginione wrota i dajcie się porwać w świat tak bogaty, wciągający i fascynujący jak pudełko czekoladek.

Ocena
Wciągliwość - 5
Wygoda czytania - 5
Jak bardzo mi się podobało? - 5

Książkę ootrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka
Opinia na LubimyCzytać

16 maja 2012

134: Czaropis - Blake Charlton

Autor: Charlton Blake
Tytuł: Czaropis (Spellwright)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2010
Strona książki: Czaropis

Czy Wy też tak czasami macie jak ja w przypadku Czaropisu? To było takie dziwne przeczucie, wrażenie, które ogarnęło mnie, gdy wzięłam książkę z półki w sklepie. "To ta książka" - mówiło przeczucie - "ona jest dla mnie. Do want". A ponieważ miałam chwilę czasu postanowiłam sprawdzić, czy kobieca intuicja jest faktycznie tak nieomylna i... Przeczytałam prolog stojąc pod półką w księgarni i nie zważając na skargi cierpnących nóg :) A potem grzecznie poszłam do kasy kupić Czaropis, bo czułam, że bez własnego egzemplarza, który mogłabym zaczytywać, się nie obejdzie.

12 maja 2012

132: Pod nocnym niebem - Rachel Hore

Autor: Rachel Hore
Tytuł: Pod nocnym niebem (A Place of Secrets)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Pod nocnym niebem

Zawsze fascynowały mnie najrółniejsze wątki astronimiczne w książkach, które czytałam. Także oniryzm i wszystko, co związane jest w jakiś sposób z marzeniami sennymi i ich wpływem na nasze życie cieszyło się moją szczególną uwagą.

28 kwietnia 2012

129: Odrodzenie Ziemi - Orson Scott Card

Autor: Orson Scott Card
Tytuł: Odrodzenie Ziemi (Earthfall)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Odrodzenie Ziemi

Kiedy dotarł do mnie egzemplarz Odrodzenia Ziemi Orsona Scotta Carda, czwartego już tomu cyklu Powrót do Domu, opisującego losy grupy ludzi z planety Harmonia, czułam, że to będzie dobra książka. Patrzyłam na fascynującą okładkę powieści i czułam to szczególne mrowienie w placach i pokusę, żeby zaszyć się w kącie z książką, dzbankiem herbaty i latarką i czytać, czytać, czytać...

4 kwietnia 2012

122: Bezwzględna - Gail Carriger

Autor: Gail Carriger
Tytuł: Bezwzględna  Heartless
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Bezwzględna

Lady Alexia Maccon wraca wywijając swą parasolką. Czwarta część cyklu Protektorat Parasola, nosząca tytuł Bezwzględna, ukazał się w marcu. Fani bezdusznej lady Maccon rzucili się na kolejny tom jej przygód, a wraz z nimi uczyniła to Alannada.

31 marca 2012

121: Panowie i Damy - Terry Pratchett

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: Panowie i Damy (Lords and Ladies)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2006
Strona książki: Panowie i Damy

W górskim Lancre życie toczyło się w lenywym tempie. Czarownice zajmowały się sprawami czarownic, król sprawami królestwa, zaś najmłodsze z wnucząt Niani Ogg wyłudzał od babci slodycze.
Trzy czarownice powróciły ze swej, obfitującej w przygody, podróży i wszystko było dobrze przez długi czas, czyli niecały dzień.

22 marca 2012

119: Szkoła LaOry - Agnieszka Grzelak

Autor: Agnieszka Grzelak
Tytuł: Szkoła LaOry
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strona książki: Szkoła LaOry

Przeczytałam pierwszą stronę Szkoły LaOry Agnieszki Grzelak i doznałam olśnienia. Otóż jedna z bohaterek powieści ma na omie Theo. Całe Tajemnice Skyle zastanawiałam się, skąd znam to imię i w końcu moja narowista pamięć podsunęła mi książkę sprzed roku. Imię Theo nosił wszakże słynny Theo Van Spee z powieści Toma Holta Ziemia, powietrze, ogień i... budyń. Uradowana tą informacją zabrałam się do lektury z nową werwą.