Czyli Kochanowski [w sensie nazwiska] horroru i grozy. Drżyjcie, nędzni śmiertelnicy! Pożyczyłam książkę od Grymasa żerując na jej dobrym sercu.
OKŁADKA
W moje łapska wpadła miękka. Jak widać powyżej nie jest szczególnie straszna... Poza oczami. One są straszne...
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Strona książki na stronie wydawnictwa.
Jak dla mnie, maluczkiej czytelniczki, można było dać nieco większą czcionkę, żeby się wygodnie czytało. Ale rozumiem, że wydawca nie chciał robić wielkiej cegły... Książka jest wystarczająco gruba już teraz.
TREŚĆ
Jest mrocznie. Za oknem wieje wiatr, lodowaty wiatr z pustki między gwiazdami, gdzie w mroku, którego nigdy nie rozświetliło światło, czają się rzeczy i istoty nienazwane (nie, to nie jest creepypasta). To książka, po której ludzie normalni kładą się spać z włączonym światłem... Na szczęście u mnie z główką niekoniecznie wszystko gra, więc śpię spokojnie. Ponadto, zamiast odczuwać nienazwaną grozę i oglądać się trwożnie na ciemne kąty, ja chichrałam w najbardziej nieodpowiednich momentach. Książka jest właściwie zbiorem opowiadań, czasami nawet niedokończonych.
Jest kilka opowiadań, które szczególnie mi się podobały, ale książka jest w drugim pokoju, a z pamięci mogę wymienić raptem 3 tytuły: Potomka, Srebrny Klucz oraz Ogara. Ponadto przy Drodze Iranona zrobiło mi się okropnie żal głównego bohatera. Chylę czoła przed kunsztem mistrza i drżę pod wpływem bogatego słownictwa. Powinnam więcej czytać Lovecrafta, to może i moje się poszerzy...
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo należy znać coś z klasyki koleżanki Grozy ^^.
Czyta się całkiem nieźle. Opowiadania mają swój typowy klimat i są pełne typowego dla autora słownictwa i zdarzeń.
Jak piszą ludzie: Enjoy!
19 września 2010
8: Wiedźma Opiekunka (część 2) - Olga Gromyko.
Druga, upragniona przez polskich fanów, nareszcie doczekana, część Wiedźmy Opiekunki zdzieliła nas (fanów) z siłą atakującego glana - i oto jest! Trzymam w rękach i wącham delektując się zapachem druku niczym bohater "Pachnidła".
OKŁADKA
O wiele lepsza, niż trzy poprzednie - poza tą oświetloną grabą. Jakoś mi nie pasuje. Mimo to duża poprawa w porównaniu z częścią 1. W ogóle to ciężko mnie zadowolić, jeśli chodzi o okładki, jak zresztą wiecie.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polski wydawca: Fabryka Słów. Strona Olgi Gromyko i książki na stronie wydawnictwa. Zaczynam lubić to wydawnictwo :). Ładne, podobne do części 1 (ale czemu się dziwić...). Książki Gromyko wychodzą w ramach serii Obca krew.
TREŚĆ
Akcja się zagęszcza i przyspiesza. Rolar dowiaduje się, że ciał w krzakach się nie próbuje, Orsana zostaje uleczona z przesądów w związku z wampirami... Władczyni Alrissu zostaje oświecona co do swojej doliny nie dość że przez obcych, to do tego nie klastych.
W każdym razie Wolha i jej waleczni towarzysze, po wielu przygodach, po atakach zdecydowanie wczorajszych bandytów, po przeżyciu kucharzenia Orsany... Docierają do Alrissu i nagle okazuje się, że jednak Dogewa mogła być lepszym miejscem do zamykania kręgu. A władczyni, miast objaśnić Wolhę jak tego się dokonuje, mruży pogardliwie oczy i marszczy brwi. A tu w końcu o Lena chodzi...
Głupia idiotko, o czym ty myślałaś w takiej chwili?!...
Pani Gromyko (podobno) kończy opowiadać o przygodach Wolhy Rednej, a ja właściwie ją rozumiem (no bo po co robić długi cykl, gdy to się tak zgrabnie zamknęło?), ale bardzo bym chciała poczytać dalej.
Ach, jedyne zastrzeżenie - poza tym, że się skończyło - to druga forma wampirzyc. Pani Gromyko, spadłam z fotela i zaryłam nosem w dywan!
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo Dogewa wciąga.
Książka jest napisana typowym dla autorki stylem i okraszona jakże typowym humorem, obfituje w zwroty akcji i zabawne scenki. Czyta się lekko, radśnie i przyjemnie.
OKŁADKA
O wiele lepsza, niż trzy poprzednie - poza tą oświetloną grabą. Jakoś mi nie pasuje. Mimo to duża poprawa w porównaniu z częścią 1. W ogóle to ciężko mnie zadowolić, jeśli chodzi o okładki, jak zresztą wiecie.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polski wydawca: Fabryka Słów. Strona Olgi Gromyko i książki na stronie wydawnictwa. Zaczynam lubić to wydawnictwo :). Ładne, podobne do części 1 (ale czemu się dziwić...). Książki Gromyko wychodzą w ramach serii Obca krew.
TREŚĆ
Akcja się zagęszcza i przyspiesza. Rolar dowiaduje się, że ciał w krzakach się nie próbuje, Orsana zostaje uleczona z przesądów w związku z wampirami... Władczyni Alrissu zostaje oświecona co do swojej doliny nie dość że przez obcych, to do tego nie klastych.
W każdym razie Wolha i jej waleczni towarzysze, po wielu przygodach, po atakach zdecydowanie wczorajszych bandytów, po przeżyciu kucharzenia Orsany... Docierają do Alrissu i nagle okazuje się, że jednak Dogewa mogła być lepszym miejscem do zamykania kręgu. A władczyni, miast objaśnić Wolhę jak tego się dokonuje, mruży pogardliwie oczy i marszczy brwi. A tu w końcu o Lena chodzi...
Głupia idiotko, o czym ty myślałaś w takiej chwili?!...
Pani Gromyko (podobno) kończy opowiadać o przygodach Wolhy Rednej, a ja właściwie ją rozumiem (no bo po co robić długi cykl, gdy to się tak zgrabnie zamknęło?), ale bardzo bym chciała poczytać dalej.
Ach, jedyne zastrzeżenie - poza tym, że się skończyło - to druga forma wampirzyc. Pani Gromyko, spadłam z fotela i zaryłam nosem w dywan!
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo Dogewa wciąga.
Książka jest napisana typowym dla autorki stylem i okraszona jakże typowym humorem, obfituje w zwroty akcji i zabawne scenki. Czyta się lekko, radśnie i przyjemnie.
9 września 2010
7: Hellboy (2004) - reż. Guillermo del Toro.
H.1 - 2004, H. - Złota Armia - 2008 i H.3 - 2010. Dziś skupiamy się na jedynce.
PRODUKCJA I OBSADA
Reżyseria i scenariusz: Guillermo del Toro
Muzyka: Danny Elfman (znany też z muzyki do "Gnijącej panny młodej").
Główne role: Ron Perlman i Selma Blair.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Plakat taki se - jak to filmy sf i fantasy... Bardzo ciekawe efekty i wygląd w samym filmie.
TREŚĆ
Więc tak. Zaczyna się w czasie II wojny światowej całkiem obiecująco, bo otwarciem bramy aby obudzić siedem bóstw chaosu i sprowadzić Ragnarok (fakt, że to robią hitlerowcy zmniejsza nieco frajdę). Na szczęście dzielni anglicy pokonują wroga i zamykają bramę (bo jak wiadomo każdy anglik wie, jak zamyka się międzywymiarowe bramy [dobra, dobra, tam był jakiś mądry koleś, ale taka refleksja]). Niestety przez bramę coś przeszło.
Dobra, potem akcja przeskakuje do naszych czasów. Amerykanie, oczywiście, jak zawsze posiadają tajne, ale znane przez wszystkich, laboratorium/centrum badań/strefę/coś innego, niepotrzebne skreślić. Oczywiście reszta świata w porównaniu z ich technologią nie zeszła jeszcze z drzew.
O matko! On ma ogonek!
A teraz motyw metra... O, fajna scenka jak dobry obywatel bije czerwonego; miłe. I jajeczka... I paluszki rybne. I gorąca dziewczyna... Ojej, on jest śmieszny ^^
Mimo złośliwej krytyki do filmu jako takiego żadnych "ale" nie mam, jest całkiem w porządku. Może nie arcydzieło, ale hit na pewno. Hellboy jako postać (dla mnie) był zabawny i smutny zarazem. Szkoda, że był tak odmienny od ludzi.
REKOMENDUJĘ FILM, BO...
Bo na Elendilich rozgorzała kłótnia o Del Toro i jego dzieła, a ja miałam chwilę i uznałam, że zobaczę o co tyle krzyku.
PRODUKCJA I OBSADA
Reżyseria i scenariusz: Guillermo del Toro
Muzyka: Danny Elfman (znany też z muzyki do "Gnijącej panny młodej").
Główne role: Ron Perlman i Selma Blair.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Plakat taki se - jak to filmy sf i fantasy... Bardzo ciekawe efekty i wygląd w samym filmie.
TREŚĆ
Więc tak. Zaczyna się w czasie II wojny światowej całkiem obiecująco, bo otwarciem bramy aby obudzić siedem bóstw chaosu i sprowadzić Ragnarok (fakt, że to robią hitlerowcy zmniejsza nieco frajdę). Na szczęście dzielni anglicy pokonują wroga i zamykają bramę (bo jak wiadomo każdy anglik wie, jak zamyka się międzywymiarowe bramy [dobra, dobra, tam był jakiś mądry koleś, ale taka refleksja]). Niestety przez bramę coś przeszło.
Dobra, potem akcja przeskakuje do naszych czasów. Amerykanie, oczywiście, jak zawsze posiadają tajne, ale znane przez wszystkich, laboratorium/centrum badań/strefę/coś innego, niepotrzebne skreślić. Oczywiście reszta świata w porównaniu z ich technologią nie zeszła jeszcze z drzew.
O matko! On ma ogonek!
A teraz motyw metra... O, fajna scenka jak dobry obywatel bije czerwonego; miłe. I jajeczka... I paluszki rybne. I gorąca dziewczyna... Ojej, on jest śmieszny ^^
Mimo złośliwej krytyki do filmu jako takiego żadnych "ale" nie mam, jest całkiem w porządku. Może nie arcydzieło, ale hit na pewno. Hellboy jako postać (dla mnie) był zabawny i smutny zarazem. Szkoda, że był tak odmienny od ludzi.
REKOMENDUJĘ FILM, BO...
Bo na Elendilich rozgorzała kłótnia o Del Toro i jego dzieła, a ja miałam chwilę i uznałam, że zobaczę o co tyle krzyku.
30 sierpnia 2010
Notatka nr 1.
Cóż, już kilkakroć zwrócono mi uwagę (na łamach gg), że Dywagacje nie są recenzjami. Cóż, chcę wam opisać książkę, ale nie chcę się powtarzać po Googlach i Wikipedii, ani nie chcę robić spoilerów...
Zatem wycofuję się ze słów "Recenzje Alannady". Pozwolę sobie na słowa "Rekomendacje Alannady", a ponieważ nie chce mi się zmieniać rec. na rekom., zmieniam tytuły pozostawiając tylko nr porządkowy, tytuł i autora. Ło. I jak, czy będzie lepiej?
Zatem wycofuję się ze słów "Recenzje Alannady". Pozwolę sobie na słowa "Rekomendacje Alannady", a ponieważ nie chce mi się zmieniać rec. na rekom., zmieniam tytuły pozostawiając tylko nr porządkowy, tytuł i autora. Ło. I jak, czy będzie lepiej?
22 sierpnia 2010
6: Trylogia magicznych wiatrów - Mercedes Lackey.
Nie publikowałam recenzji od ponad miesiąca nie dlatego, że nic nie czytałam, tylko dlatego, że czytałam kilka książek po raz n-ty. Uznałam więc, że zaprezentuję wam,OKŁADKI
Ładne, prawda? Moja kwerenda w poszukiwaniu okładek na stronie wydawnictwa przyniosła wynik 2/3. Nie wiem dlaczego "Wiatr zmian" nie jest wyszczególniony w dziełach M. Lackey, ale cóż... Wydawnictwo ma minusa.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka Poza okładką nie zgłaszam uwag. Strony dwóch tomów na stronie wydawnictwa:
Wiatr przeznaczenia i Wiatr furii.
TREŚĆ
I tu zaczyna się problem. Przodkowie, czy mam opowiedzieć wam o tym, jak to Elspeth wyruszyła szukać magów, którzy pracowaliby dla korony Valdemaru
(zwanego przez Grymasa Vandemarem)? Czy opowiedzieć mam wam o Mrocznym Wietrze (po jakimś czasie można się do tego imienia przyzwyczaić, ale prawda, że idiotyczne?)? Czy mam wam opowiadać o adepcie, który nosi głupi przydomek Zmora Sokołów i nęka Sokolich Braci? Czy napisać o "wielkich planach" Towarzysza Gweny, które to plany herold Gweny ostro krytykuje i tępi?
Przodkowie, czy mam wam opowiedzieć o heroldach Vandemaru, ich Towarzyszach, o wojnie z Hardonem, królowej Selenay, Sokolich Braciach... Przodkowie, jakbym zaczęła wam naprawdę o tym pisać, to post by się nie zamieścił z powodu obszerności, a ja pisałabym do rana i nadal nie opisała wszystkiego.
W każdym razie pani Lackey napisała kawałek dobrej fantasy, czyta się jednym tchem, chichra się drugim, a trzecim chce wytargać Śpiew Ognia za staranne splecione kłaki, o.
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo chcę. Bo jakbym pisała choć trochę na takim poziomie jak ona to byłabym Pisarką, a nie wypłoszem spod szafy. Bo pani L. jest także songwriterem i mogę sobie pośpiewać piosenki z Valdemaru i z nim związane.
(Wiem, że napisałam notkę właściwie nic nie pisząc, ale ksiąażki naprawdę zasługują na uwagę, a ja nie potrafię do nich obiektywnie podejść)
Ładne, prawda? Moja kwerenda w poszukiwaniu okładek na stronie wydawnictwa przyniosła wynik 2/3. Nie wiem dlaczego "Wiatr zmian" nie jest wyszczególniony w dziełach M. Lackey, ale cóż... Wydawnictwo ma minusa.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka Poza okładką nie zgłaszam uwag. Strony dwóch tomów na stronie wydawnictwa:
Wiatr przeznaczenia i Wiatr furii.
TREŚĆ
I tu zaczyna się problem. Przodkowie, czy mam opowiedzieć wam o tym, jak to Elspeth wyruszyła szukać magów, którzy pracowaliby dla korony Valdemaru
(zwanego przez Grymasa Vandemarem)? Czy opowiedzieć mam wam o Mrocznym Wietrze (po jakimś czasie można się do tego imienia przyzwyczaić, ale prawda, że idiotyczne?)? Czy mam wam opowiadać o adepcie, który nosi głupi przydomek Zmora Sokołów i nęka Sokolich Braci? Czy napisać o "wielkich planach" Towarzysza Gweny, które to plany herold Gweny ostro krytykuje i tępi?
Przodkowie, czy mam wam opowiedzieć o heroldach Vandemaru, ich Towarzyszach, o wojnie z Hardonem, królowej Selenay, Sokolich Braciach... Przodkowie, jakbym zaczęła wam naprawdę o tym pisać, to post by się nie zamieścił z powodu obszerności, a ja pisałabym do rana i nadal nie opisała wszystkiego.
W każdym razie pani Lackey napisała kawałek dobrej fantasy, czyta się jednym tchem, chichra się drugim, a trzecim chce wytargać Śpiew Ognia za staranne splecione kłaki, o.
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo chcę. Bo jakbym pisała choć trochę na takim poziomie jak ona to byłabym Pisarką, a nie wypłoszem spod szafy. Bo pani L. jest także songwriterem i mogę sobie pośpiewać piosenki z Valdemaru i z nim związane.
(Wiem, że napisałam notkę właściwie nic nie pisząc, ale ksiąażki naprawdę zasługują na uwagę, a ja nie potrafię do nich obiektywnie podejść)
30 lipca 2010
5: Pan Lodowego Ogrodu: Jarosław Grzędowicz.


Jak na razie są trzy tomy. Nie wiem, będą następne, Piotrek?OKŁADKA
Miękka (w każdym razie ja w rekach miałam miękką). Całkiem do przeżycia ilustracje. Nie mam pojęcia dlaczego na blogu nie są 1.2.3 tylko wspak
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Nasza rodzima Fabryka Słów. Strona Jarosława Grzędowicza i poszczególnych tomów (Tom 1, Tom 2 i Tom 3 )na stronie wydawnictwa. Porządnie, jak zwykle, zrobiona książka. Wygodnie się czyta.
TREŚĆ
Są dwa główne wątki. Jeden opowiada o Vuko Drakkainenie, ziemianinie, który przybywa na planetę Midgaard z misją ratunkową (która powinna odbyć się dwa lata wcześniej). w mózg wszczepiono mu coś, co zwie się Cyfral, a co efektywnie podnosi mu poziom adrenaliny, pomaga w tłumaczeniu języków (chyba, bo już nie pamiętam do końca...), robi za noktowizor... Pełen serwis w każdym razie.
Drugi wątek mówi o Filarze, cesarskim synu, któryjest władcą, ale nie tylko, bo potem jest też wygnańcem, uciekinierem, niewolnikiem itd.
Wiem, że powinnam wspomnieć jeszcze o bogactwie świata, pięknej polszczyźnie, spleceniu wielu mitów i motywów, wojnie bogów, mgle, potworach, mieczach i drzewach. Wiem, ale nie zrobię tego, musicie sami się przekonać. Ostrzegam tylko - książka wsysa. Świat rzuca się na mózg.
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo jest to cykl pełen wspaniałych fragmentów składających się na genialną całość. Polscy autorzy żyją i tworzą cuda!
Choć najbardziej podoba mi się tom 2 i troszkę mniej tom 1, to polecam całość.
29 lipca 2010
4: Księga Zaginionych Pieśni - Drużyna Trzeźwych Hobbitów.
Płyta pod tą wdzięczną nazwą została zaprezentowana na Tolk Folku z 2008 roku. Można ją zamówić pod tym adresem: dth.hobbici@gmail.com. Koszt to 10 zeta plus koszt przesyłki, całkiem niewielki. Radość z płyty - bezcenna.
OKŁADKA
Czarno-biała, ale bardzo ladnie skomponowana. Nie straszy np.: paszczami hobbitów.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Fanowskie. Co prawda tytuły piosenek i nazwa wykonawcy na moim odtwarzaczu wczytywała się z błędami (brak polskich znaków), ale poza tym w porzo.
TREŚĆ
Pozwolę sobie Ctrl+C -> Ctrl+V moją recenzję z Elendilich [dodając w nawiasach coś więcej].
"1. Pieśń Minstrela - jest urocza, zarazem łagodna i gwałtowna. Zakochałam się od pierwszego słuchania.
2. Eldalie - piękne głosy, wspaniałe wykonanie, delikatna muzyka. Zamykam oczy i widzę wędrujące lasem elfy... [Co akurat jakoś nigdy nie przychodziło mi z trudem]
3. Ballada Rohirrima - nie jest moją ulubioną piosenką, lecz nie z powodu wykonania czy tekstu. Po filmowym WP jakoś mniej lubię Rohirrimów (wiem, że się narażam...). Głos wokalistki jest genialny.
4. Pieśń Luthien - magiczna... Jak nigdy nie przepadałam za historią o Luthien i Berenie, tak ta piosenka sprawiła, że zmieniłam zdanie. [Niestety - tylko na czas trwania piosenki]
5. Gondolin Zdradzony - spodobała mi się od pierwszego sluchania. Świetne wykonanie, piękny tekst. [Słuchała, słuchalam, aż się osłuchałam i mniej jej teraz słucham]
6. Pieśń Laiqendi - jedna z moich najukochańszych. Chwyta za serce.
7. Lament Finduilas - na początku byłam sceptyczna, lecz po kilku odsłuchaniach polubiłam ten utwór.
8. Samotny Elf - moja najukochańsza piosenka z całej plyty. W ludzkiej mowie nie ma słów, które potrafią opisać, co czuję kiedy jej słucham. Jest... Po prostu jest.
9. Ostatni Marsz - poruszająca, genialnie wykonana piosenka, ze wspaniałą melodią. [ale lubię ją tak samo jak pozycię trzecią.]
10. Ostatnia Pieść Arwen w Lothlorien - urocza, cudowna piosenka.
11. Żale Grimy - szacun za tekst. Mój brat (któremu oczywiście puściłam cały album, bo trzeba pokazywać młodzieży porządną muzykę) pokochał bez zastrzeżeń.
12. O Pewnej Gospodzie - od razu czuje się klimat gospody w Bree. Skoczna i wesoła, w sam raz na zwalczanie chandry. Piwa!
13. Żale Galadrieli - druga moja najukochańsza z całej płyty. Szacun za wykonanie - położyło mnie na deski! [Śpiewam.]
14. Żale Sama - posłuchałam i spadłam z krzesła z wrażenia. Refleksje Sama... Bezcenne.
15. Stopy Hobbita - patrz: O Pewnej Gospodzie. Piosenka z przymrużeniem oka, ze wspaniałą puentą.
16. Boromir Blues - i w końcu wydało się, o czym to Boromir myślał na radzie... Piosenka wymiata!
17. Tolk Folk - od razu chce się spakować torbę i jechać do Bielawy. Co, dopiero maj? I co z tego?"
Jak widać album dziel się na część poważną i żartobliwą. Jak na piosenki fanowskie są bardzo dobrze wykonane, choć pod koniec "Boromir Blues" są jakieś rozmowy, ale co tam.
Fani mogą zawsze napisać na forum Elendilich (w tym temacie:http://elendili.pl/viewtopic.php?t=3170) dołączając się do petycji o nowy album.
REKOMENDUJĘ PŁYTĘ, BO...
Śpiewam razem z nimi. Za każdym razem. Szczególnie "Samotny Elf" i "Żale Galadrieli".
OKŁADKA
Czarno-biała, ale bardzo ladnie skomponowana. Nie straszy np.: paszczami hobbitów.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Fanowskie. Co prawda tytuły piosenek i nazwa wykonawcy na moim odtwarzaczu wczytywała się z błędami (brak polskich znaków), ale poza tym w porzo.
TREŚĆ
Pozwolę sobie Ctrl+C -> Ctrl+V moją recenzję z Elendilich [dodając w nawiasach coś więcej].
"1. Pieśń Minstrela - jest urocza, zarazem łagodna i gwałtowna. Zakochałam się od pierwszego słuchania.
2. Eldalie - piękne głosy, wspaniałe wykonanie, delikatna muzyka. Zamykam oczy i widzę wędrujące lasem elfy... [Co akurat jakoś nigdy nie przychodziło mi z trudem]
3. Ballada Rohirrima - nie jest moją ulubioną piosenką, lecz nie z powodu wykonania czy tekstu. Po filmowym WP jakoś mniej lubię Rohirrimów (wiem, że się narażam...). Głos wokalistki jest genialny.
4. Pieśń Luthien - magiczna... Jak nigdy nie przepadałam za historią o Luthien i Berenie, tak ta piosenka sprawiła, że zmieniłam zdanie. [Niestety - tylko na czas trwania piosenki]
5. Gondolin Zdradzony - spodobała mi się od pierwszego sluchania. Świetne wykonanie, piękny tekst. [Słuchała, słuchalam, aż się osłuchałam i mniej jej teraz słucham]
6. Pieśń Laiqendi - jedna z moich najukochańszych. Chwyta za serce.
7. Lament Finduilas - na początku byłam sceptyczna, lecz po kilku odsłuchaniach polubiłam ten utwór.
8. Samotny Elf - moja najukochańsza piosenka z całej plyty. W ludzkiej mowie nie ma słów, które potrafią opisać, co czuję kiedy jej słucham. Jest... Po prostu jest.
9. Ostatni Marsz - poruszająca, genialnie wykonana piosenka, ze wspaniałą melodią. [ale lubię ją tak samo jak pozycię trzecią.]
10. Ostatnia Pieść Arwen w Lothlorien - urocza, cudowna piosenka.
11. Żale Grimy - szacun za tekst. Mój brat (któremu oczywiście puściłam cały album, bo trzeba pokazywać młodzieży porządną muzykę) pokochał bez zastrzeżeń.
12. O Pewnej Gospodzie - od razu czuje się klimat gospody w Bree. Skoczna i wesoła, w sam raz na zwalczanie chandry. Piwa!
13. Żale Galadrieli - druga moja najukochańsza z całej płyty. Szacun za wykonanie - położyło mnie na deski! [Śpiewam.]
14. Żale Sama - posłuchałam i spadłam z krzesła z wrażenia. Refleksje Sama... Bezcenne.
15. Stopy Hobbita - patrz: O Pewnej Gospodzie. Piosenka z przymrużeniem oka, ze wspaniałą puentą.
16. Boromir Blues - i w końcu wydało się, o czym to Boromir myślał na radzie... Piosenka wymiata!
17. Tolk Folk - od razu chce się spakować torbę i jechać do Bielawy. Co, dopiero maj? I co z tego?"
Jak widać album dziel się na część poważną i żartobliwą. Jak na piosenki fanowskie są bardzo dobrze wykonane, choć pod koniec "Boromir Blues" są jakieś rozmowy, ale co tam.
Fani mogą zawsze napisać na forum Elendilich (w tym temacie:http://elendili.pl/viewtopic.php?t=3170) dołączając się do petycji o nowy album.
REKOMENDUJĘ PŁYTĘ, BO...
Śpiewam razem z nimi. Za każdym razem. Szczególnie "Samotny Elf" i "Żale Galadrieli".
28 lipca 2010
3: Cykl Forteca. C. J. Cherryh.
Nim zaczniesz czytać zobacz, czy nie ma już recenzji tego cyklu.



Tom 1: Forteca w źrenicy czasu. Tom 2: Forteca orłów. Tom 3: Forteca sów. Tom 4: Forteca smoków. Tom 5: Forteca z lodu. Tomu piątego jeszcze w Polsce nie ma po polsku.
OKŁADKA
Ilustracje na poszczególnych okładkach możecie podziwiać wyżej. Całkiem do przeżycia jak na okładki książek fantasy.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Strony poszczególnych tomów: Forteca w źrenicy czasu, Forteca orłów, Forteca sów i Forteca smoków. Bardzo fajne wydanie, porządnie zrobione.
TREŚĆ
Była sobie sypiąca się ze starości wieża. Jak wiadomo w takich wieżach lubią gnieździć się czarodzieje nie do końca będący ludźmi. Czarodzieje tacy zwykle jakić czas wcześniej obalali władców, napuszczali na ludzi Sihhijczyków i kazali swoim uczniom zabijać królewskie dzieci... I mają swoich nadprzyrodzonych wrogów, których nie mogą już pokonać, a Sihhijczyków już nie ma. To właśnie Mauryl (^^). Czarodziej ów stworzył Formę, Tristenem zwaną. Tristen jest kochany, słodki, uroczy i nie do końca wie, co się wokół niego dzieje. Na przykład dlaczego mistrz Mauryl jest zly że Tristen wyszedł na deszcz bez ubrania, które wcześniej mistrz kazał oszczędzać. Na szczęście młodzieniec szybko się uczyl; na nieszczęście wróg Mauryla w końcu starego wykończył. I nagle Tristen został sam, z książka, której nie umie przeczytać, lusterkiem, brzytwą i niejasnymi wskazówkami mistrza: idź Drogą.
No i Droga go prowadzi na południe, ku Amefel, ku gniazdu Aswyddów, księciu Cefwynowi i wiszącej na włosku wojnie z Elwynorem. A na dodatek wszyscy mówią, że jest Sihhijczykiem.
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie zauważyłam, że wraz z tłumem ryczę: "Lord Sihhe! Lord Sihhe!..."
Czyta się jednym tchem, choć książki, tym bardziej późniejsze tomy, są nieco zakręcone. Warto po nie sięgnąć, bo to kawał dobrej fantastyki jest.
OKŁADKA
Ilustracje na poszczególnych okładkach możecie podziwiać wyżej. Całkiem do przeżycia jak na okładki książek fantasy.
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Strony poszczególnych tomów: Forteca w źrenicy czasu, Forteca orłów, Forteca sów i Forteca smoków. Bardzo fajne wydanie, porządnie zrobione.
TREŚĆ
Była sobie sypiąca się ze starości wieża. Jak wiadomo w takich wieżach lubią gnieździć się czarodzieje nie do końca będący ludźmi. Czarodzieje tacy zwykle jakić czas wcześniej obalali władców, napuszczali na ludzi Sihhijczyków i kazali swoim uczniom zabijać królewskie dzieci... I mają swoich nadprzyrodzonych wrogów, których nie mogą już pokonać, a Sihhijczyków już nie ma. To właśnie Mauryl (^^). Czarodziej ów stworzył Formę, Tristenem zwaną. Tristen jest kochany, słodki, uroczy i nie do końca wie, co się wokół niego dzieje. Na przykład dlaczego mistrz Mauryl jest zly że Tristen wyszedł na deszcz bez ubrania, które wcześniej mistrz kazał oszczędzać. Na szczęście młodzieniec szybko się uczyl; na nieszczęście wróg Mauryla w końcu starego wykończył. I nagle Tristen został sam, z książka, której nie umie przeczytać, lusterkiem, brzytwą i niejasnymi wskazówkami mistrza: idź Drogą.
No i Droga go prowadzi na południe, ku Amefel, ku gniazdu Aswyddów, księciu Cefwynowi i wiszącej na włosku wojnie z Elwynorem. A na dodatek wszyscy mówią, że jest Sihhijczykiem.
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie zauważyłam, że wraz z tłumem ryczę: "Lord Sihhe! Lord Sihhe!..."
Czyta się jednym tchem, choć książki, tym bardziej późniejsze tomy, są nieco zakręcone. Warto po nie sięgnąć, bo to kawał dobrej fantastyki jest.
24 lipca 2010
2: Sen nocy letniej - William Szekspir

Autor: William Szekspir
Tytuł: Sen nocy letniej (Midsummer Night’s Dream)
Wydawnictwo: Znak
Rok: 2008
Że Szekspir wielkim dramaturgiem był wciera nam się w twarz od lat szkolnych. Adaptacjami Romea i Julii katują nas w TV, Makbet straszy na liście lektur szkolnych, Hamlet to najbardziej znane dzieło Szekspira wystawiane w teatrach.
...I właściwie tutaj dla większości ludzi wiedza o twórczości Szekspira się kończy.
Czy zatem nie napisał ów brytyjczyk nic dobrego poza tymi trzema rzeczami? Nic bardziej mylnego! Dla mnie jego najlepsze dzieła to Poskromienie złośnicy, Król Lir i Sen nocy letniej.
20 lipca 2010
Introdakszon
Nowy blog pod szumną nazwą "Dywagacie nad herbatą" i podnazwą "Recenzje Alannady" został niniejszym otwarty.
Postaram się recenzować w nim (oczywiście subiektywnie :) )
- książki głównie z kręgu fantasy i science fictron, znane bliżej jako ścieńcie-fikszon;
- gry;
- filmy (również te animowane) i anime;
- czasami muzykę.
- oraz wszystko inne, co zechcę zrecenzować (może nawet - za pozwoleniem twórców-znajomych - ich prace).
Okładki postaram się wrzucać ze stron wydawnictw, ale mogą być i z Google,
Zapraszam do dyskusji nad i o ksiażkach (i czasem pod książkami). Oczywiście możecie mi także polecać książki (tylko nie stadami...), których recenzje chcecie przeczytać.
Aha, co najmniej do 22 lipca blog będzie w budowie
Postaram się recenzować w nim (oczywiście subiektywnie :) )
- książki głównie z kręgu fantasy i science fictron, znane bliżej jako ścieńcie-fikszon;
- gry;
- filmy (również te animowane) i anime;
- czasami muzykę.
- oraz wszystko inne, co zechcę zrecenzować (może nawet - za pozwoleniem twórców-znajomych - ich prace).
Okładki postaram się wrzucać ze stron wydawnictw, ale mogą być i z Google,
Zapraszam do dyskusji nad i o ksiażkach (i czasem pod książkami). Oczywiście możecie mi także polecać książki (tylko nie stadami...), których recenzje chcecie przeczytać.
Aha, co najmniej do 22 lipca blog będzie w budowie
Subskrybuj:
Posty (Atom)







