Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

9 czerwca 2012

137: Cthulhu (2007) - reż. Dan Gildark

Reżyser: Dan Gildark
Tytuł: Cthulhu
Rok: 2007
Gatunek: Dramat, horror**

Miałam do wyboru naukę do egzaminu albo film o Ośku*. Wybrałam, rzecz jasna, film.

5 kwietnia 2012

123: W Górach Szaleństwa - H. P. Lovecraft

No, zupdate'owałam kartę z wymianą i napisałam kilka słów...
Autor: H. P. Lovecraft
Tytuł: W Górach Szaleństwa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok: 1999
Strona książki: W górach szaleństwa

Dziś coś z biblioteczki grozy, czyli pozycja, którą poznałam dzięki nieocenionej Grymas, która z anielską cierpliwością pożyczała mi książki :).
Postronni, niezwiązani z fandomem Lovecrafta, zapewne nawet nie kojarzą tego nazwiska. Inni, słysząc je, przypominają sobie jakieś niejasne strzępki wiedzy o mackach i Necronomiconie. Jednak ja, dzięki Grymasowi mogłam zapoznać się z twórczością jednego z klasycznych pisarzy gatunku grozy.
Pogoda jest chlodna, więc pozwólcie, że zabiorę Was w Góry Szaleństwa, na Antarktydę, gdzie jest jeszcze zimniej, a wichury niosą ze sobą nie tylko śnieg, ale i kawałki lodu, gdzie wiatr zawodzi wśród nagich szczytów.
Niniejsza opowieść jest relacją, świadectwem, jednego z członków wyprawy naukowej organizowanej przez kilka uczelni. Bohater, geolog, pojechał tam aby uzyskać najróżniejsze próbki skał. To, co przywiózł przerosło jego największy koszmar. Powodowany nikłą nadzieją, że inni uwierzą jego relacji postanowił spisać przebieg wyprawy licząc, że dzięki temu już nikt inny nie wyruszy w tamten przeklęty region.
Na początku wyprawa przynosi wiele ciekawych, acz zagadkowych odkryć. Naukowcy podzielili się na dwie grupy, z których pierwsza wyruszyła na poszukiwanie odpowiedzi na pytania odnośnie dziwnej skamieliny. Druga grupka podążyła za pierwszą w niewielkim odstępie czasu, zafascynowana treścią raportów nadsyłanych przez krótkofalówki. Niepokojącym było jednak, że pierwsza grupa nie nawiązała kontaktu po burzy śnieźnej.
Okazuje się, że czasami lepiej siedzieć w domu i jeść pralinki.
Każdy kolejny dzień, ba!, każda godzina pełna nowych, niebywałych informacji, następujące po sobie coraz mroczniejsze, zagadkowe zdarzenia i makabryczne odkrycia coraz bardziej pogłębiają nastrój zagrożenia i wywołują niepokój, który nie pozwoli czytelnikowi przez długie tygodnie spać spokojnie. I choć nie ma w książce  Cthulhu czy innych bóstw z wymyślonej przez pisarza mitologii, to W górach Szaleństwa jest jedną z moich ulubionych opowieści jego pióra. Lovecraft za pomocą zaledwie kilku słów potrafił nakreślić obraz straszniejszy niż to, czym epatuje nas telewizja.
Warto sięgnąć po jego historie także z innego powodu - szalenie ubogacają mroczne, bluźniercze słownictwo. Warsztat pisarza zawsze mnie zachwycał, jego trafne, plastyczne opisy potrafiły rozbudzić moją wyobraźnię do tego stopnia, że cieszyłam się, że mam w pokoju współkolatorkę.
Polecam i przestrzegam - opowieść naukowca wciąga i zapiera dech w piersi. Opisy zadziwiają dokładnością, a sposób, w jaki autor rozwijał fabułę, sprawia, że mimo niepokoju i gęsiej skórki chce się poznać dalsze losy wyprawy na koniec świata.

Ocena
Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5
Opinia na LubimyCzytać

19 stycznia 2011

29: Polowanie na czarownice (2011) - reż. Dominic Sena.

Film polską premierę miał 14 stycznia, jak wiecie z tytułu wyreżyserował go Dominic Sena znany także ze zrobienia 60 sekund. Muzyką, całkiem niezłą, zajął się Atli Örvarsson. Główne role to: Nicolas Cage i Ron Perlman.
Poszłam na film właściwie raczej przypadkiem, na zasadzie: "- Idziesz na Polowanie na czarownice?" "- Idę." Nie szukałam nawet specjalnie opisów filmu, jakoś tak w ogóle się nie zainteresowałam. Weszłam na salę z czystą, niezrażoną chęcią obejrzenia i dopiero wtedy miałam sobie wyrobić zdanie, a nie słuchać co tam w sieci trzeszczą.
Opowieść zaczyna się radośnie, zabiciem niewinnej dziewczyny przez inkwizycję za to, iż jest czarownicą. Pomyślałam, że czeka mnie ciężkie półtorej godziny dramatu i aż jęknęłam w duchu. Po owym zabiciu wszyscy rozeszli się do domciów, tylko jeden człowiek zapytał księdza, czy nie powinien się pomodlić za dusze wiedźm, żeby nie wróciły (jak kot Churchil), ale ksiądz stwierdza, że są wystarczająco martwe. Nie wiem, kto był głupszy, bo w następnej scenie Troskliwy zostaje zabity przez nie-jestem-pewna-co w trakcie wyciągania potopionych wiedźm i wypowiadania modlitw. Dlaczego, dlaczego musiałeś to robić nocą? Kolejny film o zombiakach, czy jak - pomyślałam, tym razem nieco zdegustowana.
Akcja przeniosła się na Bliski Wschód, gdzie dzielni krzyżowcy nabijali levele łupiąc niewiernych. Tu właśnie spotykamy naszych dzielnych bohaterów: rycerza i jego druha. Nasi herosi, przerażeni i zgorszeni mordowaniem dzieci i kobiet zabierają swój dobytek i opuszczają tę piaskownicę, to znaczy zacną armię.
Po powrocie do domu zastają... No, co mogą zastać w średniowieczu? Zarazę, bingo! A winę za ową plagę kto ponosi? Wiedźma, zgadliście, wiedźma grana przez Claire Foy!
Nasi bohaterowie dostają zadanie: mają dostarczyć dziewczynę do odległego o 200 km opactwa, aby mnsi odprawili specjalny rytuał, a wiedźma (i zaraza) straciła moc. Wraz z rycerzem i jego kumplem w podróż wyruszyli: inny rycerz, ksiądz, oszust sprzedający "prawdziwe" relikwie w charakterze przewodnika, a potem także ministrant chcący zostać rycerzem, a noszący imię Kay. Z tym imieniem to on musiał zostać rycerzem
A tak w ogóle to nie kojarzy wam się ten skład z czymś? Oto drużyna wyrusza na questa.
Pierwsze pół filmu myślałam "Dziewczyna nie jest wiedźmą, biedna dziewczyna...", a drugie pół "Dziewczyna nie jest człowiekiem, biedni oni...".
Film jest niezły. Może nie rewelacyjny, ale naprawdę niezły. To nic, że wszędzie walają się zleżałe trupy, i tak jest fajnie. Jest co prawda parę scen, które bym zmieniła, ale byłoby za dużo spoilerów, gdybym wam opowiadała.
Idźcie do kina, nawet jeśli nie jest to arcydzieło, to nieźle się ogląda.

18 stycznia 2011

27: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.

Wiem, że na blogu jest dywagacja poświęcona tej książce (Dywagacje nad herbatą: 9: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.), ale uznałam, że podzielę się z wami nie tylko rekomendacją, ale i recenzją.

Howard Phillips Lovecraft, żyjący na początku dwudziestego wieku amerykański pisarz fantasy i science fictron, znany jest główne dzięki swoim budzącym grozę opowiadaniom. Największą popularnością cieszą się zbiory opowiadań „Zew Cthulhu”, „Coś na progu” i „Sny o terrorze i śmierci”.

12 stycznia 2011

25: Cmętarz zwieżąt - Stephen King

Pora już późna, w sam raz na zajmowanie się horrorami i innymi opowieściami jeżącymi włos na głowie (i nie mówię tu o sadze Zmierzch, choć budzi ona mój atawistyczny lęk). Stephena Kinga nie muszę chyba nikomu przedstawiać, prawda? Każdy miał w swoich rękach choć jedną jego powieść.
Dziś pragnę zwrócić waszą uwagę na Cmętarz zwieżąt, wydany przez wydawnictwo Prószyński i S-ka w 2009 roku (strona książki na stronie wydawnictwa: Cmętarz zwieżąt). Wcześniejsze wydanie, z 1991 ukazało się pod tytułem "Smętarz dla zwierzaków" nakładem wydawnictwa AS-Edition.
Kiedy młode małżeństwo z dwójką małych dzieci i kotem Churchilem wprowadziło się do domu przy ruchliwej drodze nie wiedziało jeszcze, że to nie był najlepszy pomysł. Główny bohater, ojciec rodziny, bał się, że pieszczoch córeczki wpadnie pod koła przejeżdżających notorycznie ciężarówek. Jak licencjonowany jasnowidz przewidział zachowanie chodzącego własnymi drogami futrzaka, który chyba z zemsty wpadł pod TIRa (wysterylizowali go jego kochani właściciele to niech mają!).
Z pomocą zdesperowanemu tacie, który był jak na razie jedynym świadkiem tego raczej gwałtownego zejścia, przyszedł sąsiad. Tacy sąsiedzi to skarb, ot co. Otóż staruszek, znany jako Crandall, zaprowadził naszego bohatera, Louisa, w miejsce, w którym nikt mądry nie zakopałby koteczka. Ale Louis zakopał go z entuzjazmem, choć bez większej nadziei.
I koteczek następnego dnia wracił, mruczący i zadowolony z siebie, za to pachnący raczej ziemią niż kotem. Louis zauważył, że pupil rodziny zachowywał się nieco niecodziennie, ale starannie nie zwracał na to uwagi starając się zapomnieć o wydarzeniach z uroczyska, na którym zakopał słodką kicię. Jak na mądrego lekarza przystało nie zwracał uwagi, że Churchil "ożył, ale nie wrócił".
Aż pewnego dnia pod ciężarówkę wpadł jego synek. Przed Louisem, który nie mógł się pogodzić ze śmiercią dziecka, stanęła pewna możliwość. Czy z niej skorzysta?
Typowa książka Kinga, ze wszystkimi znamionami potrzebnymi powieści do stania się wspaniałą lekturą. Niesamowita atmosfera, świetna lektura, choć dość opasła.
Wniosek z książki: Nekromacja nie jest dla każdego! Zapoznaj się z treścią ulotki lub skonsultuj z nekromantą lub farmaceutą.

19 września 2010

9: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.

Czyli Kochanowski [w sensie nazwiska] horroru i grozy. Drżyjcie, nędzni śmiertelnicy! Pożyczyłam książkę od Grymasa żerując na jej dobrym sercu.
OKŁADKA
W moje łapska wpadła miękka. Jak widać powyżej nie jest szczególnie straszna... Poza oczami. One są straszne...
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Strona książki na stronie wydawnictwa.
Jak dla mnie, maluczkiej czytelniczki, można było dać nieco większą czcionkę, żeby się wygodnie czytało. Ale rozumiem, że wydawca nie chciał robić wielkiej cegły... Książka jest wystarczająco gruba już teraz.
TREŚĆ
Jest mrocznie. Za oknem wieje wiatr, lodowaty wiatr z pustki między gwiazdami, gdzie w mroku, którego nigdy nie rozświetliło światło, czają się rzeczy i istoty nienazwane (nie, to nie jest creepypasta). To książka, po której ludzie normalni kładą się spać z włączonym światłem... Na szczęście u mnie z główką niekoniecznie wszystko gra, więc śpię spokojnie. Ponadto, zamiast odczuwać nienazwaną grozę i oglądać się trwożnie na ciemne kąty, ja chichrałam w najbardziej nieodpowiednich momentach. Książka jest właściwie zbiorem opowiadań, czasami nawet niedokończonych.
Jest kilka opowiadań, które szczególnie mi się podobały, ale książka jest w drugim pokoju, a z pamięci mogę wymienić raptem 3 tytuły: Potomka, Srebrny Klucz oraz Ogara. Ponadto przy Drodze Iranona zrobiło mi się okropnie żal głównego bohatera. Chylę czoła przed kunsztem mistrza i drżę pod wpływem bogatego słownictwa. Powinnam więcej czytać Lovecrafta, to może i moje się poszerzy...
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo należy znać coś z klasyki koleżanki Grozy ^^.
Czyta się całkiem nieźle. Opowiadania mają swój typowy klimat i są pełne typowego dla autora słownictwa i zdarzeń.
Jak piszą ludzie: Enjoy!