Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. P. Lovecraft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H. P. Lovecraft. Pokaż wszystkie posty

20 sierpnia 2017

Urodziny autorskie - H. P. Lovecraft

20 sierpnia 1890 roku urodził się Samotnik z Providence, jeden z wielkich twórców powieści grozy, H. P. Lovecraft, twórca mitologii Cthulhu.
Jest to (Cthulhu, nie mitologia) najbardziej znane bóstwo z jego osobliwego panteonu, obok Dagona, Hastura, Shub-Niggurath, Nyarlathotepa, Yog-Sothotha i Azathotha.
[A teraz niech fani wyobrażą sobie pamiątkowe zdjęcie autora i powyższych istot]
Z tej okazji warto przed snem podczytać któreś z jego tchnących oniryczną fantazją i niepokojem opowiadań.

20 sierpnia 2016

Urodziny autorskie - H. P. Lovecraft

20 sierpnia 1890 roku urodził się Samotnik z Providence, jeden z wielkich twórców powieści grozy, H. P. Lovecraft, twórca mitologii Cthulhu.
Jest to (Cthulhu, nie mitologia) najbardziej znane bóstwo z jego osobliwego panteonu, obok Dagona, Hastura, Shub-Niggurath, Nyarlathotepa, Yog-Sothotha i Azathotha.
[A teraz niech fani wyobrażą sobie pamiątkowe zdjęcie autora i powyższych istot]
Z tej okazji warto przed snem podczytać któreś z jego tchnących oniryczną fantazją i niepokojem opowiadań.

20 sierpnia 2012

Urodziny autorskie - H. P. Lovecraft

20 sierpnia 1890 roku - czyli 122 lata temu, urodził się Samotnik z Providence, jeden z wielkich twórców powieści grozy, H. P. Lovecraft, twórca mitologii Cthulhu.
Jest to (Cthulhu, nie mitologia) najbardziej znane bóstwo z jego osobliwego panteonu, obok Dagona, Hastura, Shub-Niggurath, Nyarlathotepa, Yog-Sothotha i Azathotha.
[A teraz niech fani wyobrażą sobie pamiątkowe zdjęcie autora i powyższych istot]
Z tej okazji warto przed snem podczytać któreś z jego tchnących oniryczną fantazją i niepokojem opowiadań.

5 kwietnia 2012

123: W Górach Szaleństwa - H. P. Lovecraft

No, zupdate'owałam kartę z wymianą i napisałam kilka słów...
Autor: H. P. Lovecraft
Tytuł: W Górach Szaleństwa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok: 1999
Strona książki: W górach szaleństwa

Dziś coś z biblioteczki grozy, czyli pozycja, którą poznałam dzięki nieocenionej Grymas, która z anielską cierpliwością pożyczała mi książki :).
Postronni, niezwiązani z fandomem Lovecrafta, zapewne nawet nie kojarzą tego nazwiska. Inni, słysząc je, przypominają sobie jakieś niejasne strzępki wiedzy o mackach i Necronomiconie. Jednak ja, dzięki Grymasowi mogłam zapoznać się z twórczością jednego z klasycznych pisarzy gatunku grozy.
Pogoda jest chlodna, więc pozwólcie, że zabiorę Was w Góry Szaleństwa, na Antarktydę, gdzie jest jeszcze zimniej, a wichury niosą ze sobą nie tylko śnieg, ale i kawałki lodu, gdzie wiatr zawodzi wśród nagich szczytów.
Niniejsza opowieść jest relacją, świadectwem, jednego z członków wyprawy naukowej organizowanej przez kilka uczelni. Bohater, geolog, pojechał tam aby uzyskać najróżniejsze próbki skał. To, co przywiózł przerosło jego największy koszmar. Powodowany nikłą nadzieją, że inni uwierzą jego relacji postanowił spisać przebieg wyprawy licząc, że dzięki temu już nikt inny nie wyruszy w tamten przeklęty region.
Na początku wyprawa przynosi wiele ciekawych, acz zagadkowych odkryć. Naukowcy podzielili się na dwie grupy, z których pierwsza wyruszyła na poszukiwanie odpowiedzi na pytania odnośnie dziwnej skamieliny. Druga grupka podążyła za pierwszą w niewielkim odstępie czasu, zafascynowana treścią raportów nadsyłanych przez krótkofalówki. Niepokojącym było jednak, że pierwsza grupa nie nawiązała kontaktu po burzy śnieźnej.
Okazuje się, że czasami lepiej siedzieć w domu i jeść pralinki.
Każdy kolejny dzień, ba!, każda godzina pełna nowych, niebywałych informacji, następujące po sobie coraz mroczniejsze, zagadkowe zdarzenia i makabryczne odkrycia coraz bardziej pogłębiają nastrój zagrożenia i wywołują niepokój, który nie pozwoli czytelnikowi przez długie tygodnie spać spokojnie. I choć nie ma w książce  Cthulhu czy innych bóstw z wymyślonej przez pisarza mitologii, to W górach Szaleństwa jest jedną z moich ulubionych opowieści jego pióra. Lovecraft za pomocą zaledwie kilku słów potrafił nakreślić obraz straszniejszy niż to, czym epatuje nas telewizja.
Warto sięgnąć po jego historie także z innego powodu - szalenie ubogacają mroczne, bluźniercze słownictwo. Warsztat pisarza zawsze mnie zachwycał, jego trafne, plastyczne opisy potrafiły rozbudzić moją wyobraźnię do tego stopnia, że cieszyłam się, że mam w pokoju współkolatorkę.
Polecam i przestrzegam - opowieść naukowca wciąga i zapiera dech w piersi. Opisy zadziwiają dokładnością, a sposób, w jaki autor rozwijał fabułę, sprawia, że mimo niepokoju i gęsiej skórki chce się poznać dalsze losy wyprawy na koniec świata.

Ocena
Wciągliwość - 4
Wygoda czytania - 4
Jak bardzo mi się podobało? - 5
Opinia na LubimyCzytać

18 stycznia 2011

27: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.

Wiem, że na blogu jest dywagacja poświęcona tej książce (Dywagacje nad herbatą: 9: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.), ale uznałam, że podzielę się z wami nie tylko rekomendacją, ale i recenzją.

Howard Phillips Lovecraft, żyjący na początku dwudziestego wieku amerykański pisarz fantasy i science fictron, znany jest główne dzięki swoim budzącym grozę opowiadaniom. Największą popularnością cieszą się zbiory opowiadań „Zew Cthulhu”, „Coś na progu” i „Sny o terrorze i śmierci”.

19 września 2010

9: Sny o terrorze i śmierci - H. P. Lovecraft.

Czyli Kochanowski [w sensie nazwiska] horroru i grozy. Drżyjcie, nędzni śmiertelnicy! Pożyczyłam książkę od Grymasa żerując na jej dobrym sercu.
OKŁADKA
W moje łapska wpadła miękka. Jak widać powyżej nie jest szczególnie straszna... Poza oczami. One są straszne...
WYDAWNICTWO i WYDANIE
Polskie wydanie: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Strona książki na stronie wydawnictwa.
Jak dla mnie, maluczkiej czytelniczki, można było dać nieco większą czcionkę, żeby się wygodnie czytało. Ale rozumiem, że wydawca nie chciał robić wielkiej cegły... Książka jest wystarczająco gruba już teraz.
TREŚĆ
Jest mrocznie. Za oknem wieje wiatr, lodowaty wiatr z pustki między gwiazdami, gdzie w mroku, którego nigdy nie rozświetliło światło, czają się rzeczy i istoty nienazwane (nie, to nie jest creepypasta). To książka, po której ludzie normalni kładą się spać z włączonym światłem... Na szczęście u mnie z główką niekoniecznie wszystko gra, więc śpię spokojnie. Ponadto, zamiast odczuwać nienazwaną grozę i oglądać się trwożnie na ciemne kąty, ja chichrałam w najbardziej nieodpowiednich momentach. Książka jest właściwie zbiorem opowiadań, czasami nawet niedokończonych.
Jest kilka opowiadań, które szczególnie mi się podobały, ale książka jest w drugim pokoju, a z pamięci mogę wymienić raptem 3 tytuły: Potomka, Srebrny Klucz oraz Ogara. Ponadto przy Drodze Iranona zrobiło mi się okropnie żal głównego bohatera. Chylę czoła przed kunsztem mistrza i drżę pod wpływem bogatego słownictwa. Powinnam więcej czytać Lovecrafta, to może i moje się poszerzy...
REKOMENDUJĘ KSIĄŻKĘ, BO...
Bo należy znać coś z klasyki koleżanki Grozy ^^.
Czyta się całkiem nieźle. Opowiadania mają swój typowy klimat i są pełne typowego dla autora słownictwa i zdarzeń.
Jak piszą ludzie: Enjoy!