11 czerwca 2014

195: Czarownica / Maleficent. Reż. Robert Stromberg

Reżyser: Robert Stromberg
Tytuł: Czarownica (Maleficent)
Rok: 2014

Przodkowie wiedzą, dlaczego polscy tłumacze robią "rzeczy" tytułom, w szczególności filmowy. Na szczęście Maleficent udało się obronić swą historię, jednakże musiała uciec się do najpotężniejszej magii znanej w jej krainie.
Dobrze, fabułę zna każdy - Śpiąca Królewna to jedna z tych rzeczy, którą mamy czytają dzieciom. Co bardziej sprytne mamy pozwalają dzieciom samemu przeczytać.

10 czerwca 2014

194: Legalna blondynka - reż. Robert Luketic

Reżyser: Robert Luketic
Tytuł: Legalna blondynka (Legally Blonde)
Rok: 2001

No więc... Powoli wracam.
Dziś będziecie mieć okazję przeczytać na Dywagacjach o czyms, czego zazwyczaj nie oglądam - o komedii romantycznej. Gatunek, który z reguły omijam, bo nie ciekawią mnie aż tak, jak wielu z moich znajomych.

1 marca 2014

193: Nadwaga jest sprawą rodziny - Judi Hollis


Autor: Judi Hollis
Tytuł: Nadwaga jest sprawą rodziny
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Rok: 2000

Judi Hollis jest znaną autorką, która porusza zagadnienia dietetyki. Gdy dostałam za zadanie zaprezentować na zajęciach recenzję książki ninieszy poradnik wpadł mi w ręce. Niestety reenzja nie posiadała możliwej do publikacji wersji pisanej, głosiłam ją pod koniec stycznia. Jednakże poradnik godzien jest tego, by parę słów o nim napisać.

15 stycznia 2014

192: Nowa Fantastyka 1/2014


Nowa Fantastyka styczniowa, jak widać po samej okłądce, kapie drugą częścia Hobbita. Jako tolkienistka postaram się powstrzymać od wyrażania swego zdania na temat tego filmu - jego recenzja przede mną i nie chcę robić spoilerów do do nastroju mego dotyczącego tej pozycji kina akcji.
O dziwo sama okładka wygląda nieźle, jak na okładki czasopism.

30 grudnia 2013

191: Nowa Fantastyka 12/2013


Okładka jakoś szczególnie niezachęcająca, przyznać jednak trzeba, że okładka NF nie jest czymś, co sprawia, że sięgam po to czasopismo - ciężko znaleźć okładki, które by mi się podobały.

29 grudnia 2013

190: Nowa Fantastyka 11/2013

Listopadowa Nowa Fantastyka wpadła mi w ręce z niewielkim opóźnieniem, jednakże dopadłam ją w końcu. Tradycyjnie nie zaciekaawiła mnie okładka, ale to nic nowego i nic, co powinno zaważyć na wyborze lektury. Jedyne, co mi przyszło do głowy na jej widok to fakt, że wciąż nie mogę znaleźć mojego egzemplarza Gry Endera i skończyć książkę.

28 grudnia 2013

189: Nowa Fantastyka 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10/2013


Dobra, dziś atak Nową Fantastyką, bo zalegam jak śnieg po zimie. Będzie to opinia zbiorcza, wszystkie zaległe numery w jednym poście. Liczę, że był to ostatni tak duży nawrót choroby i będę mogła wrócić do czytania i recenzowania rzeczy.

30 października 2013

188: Długa Ziemia - Terry Pratchett, Stephen Baxter


Autorzy: Terry Pratchett, Stephen Baxter
Tytuł: Długa Ziemia (The Long Earth)
Wydawnictwo: Prószyńskii S-ka
Rok wydania: 2013
Strona książki: DługaZiemia

No, okropnie poniewczasie, ale jest.
Nazwisko Pratchett działa na większość fanów fantastyki jak Jedyny Pierścień na Nazgule. Na mnie zadziałało też. Stephen Baxter zdaje się być mniej znanym w Polsce autorem, ale w swoim dorobku ma niejedną zacną książkę; pisze on głównie science fictron. Dzieło tych dwóch autorów nie mogło nie wzbudzić zainteresowania. I wzbudziła – a jakże – całkiem spore.

29 października 2013

187: Worn - Piotr Molenda


Autor: Piotr Molenda
Tytuł: Worn
Wydawnictwo: autor
Rok: 2013
Strona książki: Worn

Znacie mnie. Jest wielką fanką fantastyki i nie ograniczam się tylko do fantastyki zagranicznej, lecz równie chętnie sięgam po rodzimą. Kiedy więc dostałam maila z propozycją recenzji polskiej książki fantasy nie mogłam się nie zgodzić.
Autorem „Worna” jest Piotr Molenda, a książkę można zakupić na jej stronie internetowej. Można też przeczytać dwa jej fragmenty, aby nie kupować w ciemno – jako osoba nie mająca nic przeciw ebookom i ceniąca sobie możliwość sprawdzenia, co kupuję i czy na pewni to chcę kupić (wiadomo, student jest biedny i ma suchoty) powitałam ten fakt z miłym zaskoczeniem.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to niebagatelna liczba stron – prawie 700. Pomyślałam: „O, to nawet lepiej, więcej opisów świata, więcej ciekawostek, więcej wszystkiego!” No i faktycznie, autor hojnie przyozdobił akcję swej powieści opisami, których nie powstydziłby się chyba nawet Profesor, który z malowniczych opisów jest znany.
Poznajemy zatem naszego bohatera – Worna, człowieka, który nie wie, kim byli jego rodzice, różniącego się nieco innym typem urody od reszty społeczności w jego osadzie. Miał on także sporego pecha – w chwili gdy go poznajemy był właśnie prowadzony jako jeniec przez kilku kudłaczy, zwanych też gnomami. Zaprowadziły one naszego drogiego Worna do niezwyklego miejsca na odludziu – nie po to jednak aby go zjeść, lecz by przedstawić go pewnej tajemniczej osobie. Osoba ta zaproponowała Wornowi całkiem przyzwoity układ – tajemniczy mężczyzna wyszkoli go na wojownika i będzie go uczył, w zamian zaś Worn podejmie się misji przyniesienia mu pewnego artefaktu.
Artefakt, jak się rychło dowiadujemy, miał służyć do otwarcia więzienia naszemu kochanemu kosmicie. Tak, dobrze czytacie, w książce jest kosmita, który twierdzi, że wraz z grupą przyjaciół doprowadził Ziemię do rozkwitu. Za to ludzie mają w planach zapewne zniszczenie wszystkiego, zaczynając od fauny. Worn podjął się zadanie wykonać. Jego przeciwnikami stać się mieli strażnicy artefaktu – wywodzący się głównie z kleru. Miejscem zaś ukrycia bezcennego skarbu była kraina latających wysp, o której niewiele wiadomo. Mimo to nasz bohater dziarsko ruszył przed siebie, zabijając oponentów oraz parę osób, które na to zasłużyły – w każdym razie w jego mniemaniu. Dołączył do niego dość prędko wagabunda Dragaj, człowiek o nieco bardziej „cywilizowanym” sumieniu.
Worn z jednej strony jest całkiem miłą postacią – szanuje naturę, jest sumienny i słowny, kieruje się logiką, jest rzeczowy i zwykle szczery do bólu. Ten zapalony ekolog nie tylko nie dał zatłuc złapanego w pułapkę wielkiego kota, lecz dopomógł mu się oswobodzić, Poza tym jest zabijaką, który z zemsty za spalenie kobiety podejrzanej o czary wymordował całą wioskę. Wciąż nie jestem pewna czy go lubię. Dragaj, jego towarzysz, zdawał się być bardziej ludzki, ale także miał swoje za kołnierzem. W zasadzie każdy z bohaterów, których prezentuje nam autor, ma dobre i złe cechy – sporo w tym świecie postaci niejednorodnych. W każdym razie wyrachowanie Worna czasem dość mocno wkurza, a jego ekologiczne zapędy są radością dla mych oczu – bohaterów ekologów powinno być więcej.
Drugą ważną sprawą są opisy, o których już nieco mówiłam wcześniej. Są rozbudowane, szczegółowe, autor poświęca całe strony na upewnienie się, że cały najbliższy krajobraz jest czytelnikowi doskonale znany. Z jednej strony to cieszy – rzadko można się spotkać z taką dokładnością. Z drugiej jednak – akcja przez to zwalnia, a czytelnik czasem zaczyna podsypiać i musi odłożyć książkę na chwilę. Czasem na dłuższą.
Cóż, reasumując – „Worn” jest powieścią wymagającą nieco czasu – jest obszerna i niekiedy nieco nuży. Poza tym jest w porządku, choć w ebooku znalazłam całkiem sporo literówek – szczególnie jeśli chodzi o duże litery na początku wypowiedzi bohaterów. Polecam, może niekoniecznie z płonącym entuzjazmem, ale polecam.

Ocena:
Wciągliwość – 4
Wygoda czytania – 3
Jak bardzo mi się podobało? - 4
Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi.

Opinia na LubimyCzytać