Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dywagacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dywagacje. Pokaż wszystkie posty

29 grudnia 2016

[Aromaterapia] Olejek miętowy

No, to zacznijmy. Od dawna interesuję się aromaterapią, choć nie jako rzeczą mogącą zastąpić medycynę, raczej jako wspomaganiem powyższej. W związku z tym postanowiłam poświęcić dział Dywagacji na rzeczy związane z aromaterapią.

7 grudnia 2015

Dywagacja: Sezonowe przemeblowania

Temat wypłynął przy okazji mojego transferu z tzw. Dużego Pokoju (gdzie mieszkałam przez ostatnie kilka lat) do pokoju od podwórza, gdzie mieszkałam kiedyś, ale potem zamieniłam się z siostrą... Erm, to długa historia migracji w moim domu, nie będę was nudzić.
W każdym razie przy okazji przenosin ja i mój tata popadliśmy w nieco refleksyjny nastrój. Tata przypomniał sobie - z nutką ulgi - sezonowe przemeblowania, które moja rodzicielka fundowała nam wiosną i jesienią.
Wiem, że sporo ludzi ma tak, jak moja mama - zmienia się pora roku i nagle czują palącą potrzebę zmienienia chociażby ustawienia mebli w pokoju (co może rodzić konflikty, bo parę miesięcy temu przecież przestawianie wyraźnie wykazało, że proponowany teraz układ nie będzie ładny/wygodny)
Tata mój zasugerował, że zachowania takie wiążą się z czasami, gdy ludzie dopiero zaczynali być ludźmi i wraz ze zmianą pór roku albo przenosili się z miejsca na miejsce, albo przynajmniej musieli zmienić położenie spiżarni z uwagi na zmianę temperatury. Co wy o tym sądzicie?

11 listopada 2014

Dywagacja: Sailor Moon Crystal

Tytuł: Sailor Moon Crystal
Rok: 2014
[Uwaga, druga część tekstu jest jego anglojęzyczną wersją. Second part in English. Beware, I'm not a native speaker.  ]

Tym razem nie recenzja, bo nie da się zrecenzować serialu po 9 odcinkach. A więc - nadszedł z dawna oczekiwany, nowy sezon Czarodziejki z księżyca. A właściwie nie tak całkiem nowy, seria Crystal jest nową wersją sezonu pierwszego tego anime (który mnie samej zapewnił radosne chwile i znajomość planet Układu Słonecznego na długo przed lekcjami fizyki). Powiedziano nam, że seria Crystal będzie czerpać głównie z mangi, że nie będzie wielu wątków (takich jak ship Kunzite/Zoisite) ale za to kreska będzie bardziej wierna mandze i animacja lepsza.

4 października 2012

Dywagacja: Anegdota o Antonim Słonimskim

No, odpowiadam na cyklicznie pojawiające się kwerendy na temat "anegdoty o Antonim Słonimskim". Oto moja ulubiona.

Ten wybitny poeta i felietonista, słynący z ciętego języka i błyskotliwych dowcipu miał jakoby skomentować najbardziej znaną budowlę Warszawy - Pałac Kultury - w tych słowach:
- Małe, ale gustowne.

11 sierpnia 2012

Dywagacja: Jednorożce - co warto wiedzieć?

Cóż, do napisania tego tekstu skłoniło mnie opublikowanie mego opowiadania na nowejfantastyce.pl (Jednorożec). Wśród komentarzy pojawiło się wiele głosów zdziwienia dotyczącego mego opisu jednorożca. Pozwoliłam sobie dość krótko odpowiedzieć na zarzuty niespójności, a teraz się rozpisuję w płonnej nadziei, że mój tekst nieco rozjaśni mroki.

Jednorożce znamy od wieków. Już w starożytnym Rzymie i we wcześniejszych czasach pojawiają się wzmianki o tych mistycznych stworzeniach, ich zwyczajach i właściwościach. Nie chcę Was męczyć dokładnymi opisami, przyposami i cytatami, zresztą ich szukanie zajęłoby pół nocy, a staram się raczej pisać dywagacje z głowy (to też sprawdzian mojej wiedzy :)).
Nasza radosna kultura epatuje nas niskobudżetowymi jednorożcami. Bierze się białego konia i dokleja róg. A to nie jest takie proste - wystarczy sięgnąć do dawnych opisów tych stworzeń, czy pójść na łatwiznę i wpisać w wikipedię hasło "jednorożec".
Warto dodać, że jednorożce - jak wiele innych stworzeń - mają różne postaci w zależności od "miejsca występowania".
Klasycznego, że tak powiem, jednorożca można opisać w ten sposób: to stwór troszkę mniejszy od konia, o smuklejszych nogach (z racicami), z ogonem zakończonych pędzelkiem. Ma dłuższą niż koń szyje i smuklejszy łeb. I dwanaście cali rogu wystające z czoła. Rogi są różne - albo spiralne, albo proste, albo zakrzywione. Jednorożec jest zwykle biały, ale zdarzają się i czarne. Złapać go może młoda dziewica. Róg jego ma silną moc, wykrywa i neutralizuje trucizny. Jego łzy leczą, a krew przywraca życie w agonii, choć jej przelanie jest bluźnierstwem. Jest najbardziej niewinną istotą, najszybciej biega, jest też niewiarygodnie płochy. Bardzo ładny przykład mamy w książce Petera S. Beagle'a Ostatni Jednorożec i filmie animowanym pod tym samym tytułem. Oba recenzowałam, recenzje tutaj: książka i film. Aha, bo bym zapomniała. Warto dodać, że często jednorożce (zwykle samce, ale czasem i samince), są przedstawiane z kozią bródką.
Innymi jednorożcami, które mogę wymienić z biegu są kiriny, które wywodzą się z Japonii. Miały mieć ciało byka, bujną grzywę i zdolność wyczuwania winy i tępiły złoczyńców. Fajna jest kreacja kirinów w anime The Twelve Kingdoms (jeśli nie znasz, nie smuć się, będę niedługo recenzować).
Pododobny do kirina jest kilin, jednoróg rodem z Chin. Taki kilin ma ciało jelenia, lisi ogon i końskie
kopyta. Ma pięciokolorowy grzbiet (chińskie święte barwy) – czerwień, biel, żółć, niebieski i czerń. Znak dobrej nowiny.
Są też jednorożce arabskie, karkadanny, wzorowane na antylopach (z profilu te stworzenia miały jeden róg, więc łatwo o pomyłkę). Jego róg chronił przed skorpionami, a jedzenie mięsa wypędzało demony.
Zapewne gdyby poszukać, znalazłoby się jeszcze kilka rodzajów jednorożca. Jak sami widzicie - z końmi nie mają wiele wspólnego, dopiero w ostatnich latach zaczęto je tak rysować i przedstawiać w filmach, książkach i animacjach.

Ciekawą sprawą jest róg jednorożca - to, co wszystkich fascynuje najbardziej, źródło jego magii. Widziałam już różne opisy rogów. Zasadniczo w średniowieczu często sprzedawano jako róg jednorożca ząb narwala, stąd też jego kształt często był powielany na obrazach. Równie często spotyka się zwykły stożkowaty róg, może mniej fantastyczny, ale też efektowny. Zdarzają się też czasami rogi zakrzywione czy rozszczepione (patrz: The Twelve Kingdoms i Podróż Jednorożca*). Pod samym rogiem czasami znajdują się ozdobne znamiona albo - w hardcorowych przypadkach - klejnoty.
Jednorożcom przypisuje się moce magii białej i leczniczej. Wypędzają zło, odstraszają demony i złe stworzenia, leczą, ożywiają, oczyszczają. I to nie tylko rogi, krew i ciało takiego jednoroga też ma niebywałe właściwości.
Jeśli macie jakieś pytania co do jednorożców - napiszcie w komentarzach - postaram się na nie odpowiedzieć. A może chcecie uzupełnić moją wiedzę lub podzielić się wartym uwagi tytułem?

*Tak, to też zrecenzuję.
[ta notka powstała po części dlatego, że nie chce mi się pisać recenzji, ale postaram się wziąć w garść, bo mam parę zacnych rzeczy do zdywagcjonowania:)]

8 lipca 2012

Dywagacja: Czy Władca Pierścieni jest trylogią?

Cóż, do dywagowania na ten temat ciągnie mnie już od jakiegoś czasu, a że dywagacji dawno nie było... To popiszę teraz. Może komuś notka dopomoże, może skłoni do dyskusji... Nvm, piszę.

*tolkienist nerd mode on*
Władca Pierścieni to dzieło J. R. R. Tolkiena, który może ojcem fantastyki nie był, ale za to bliskim wujkiem na pewno. Zawdzięczamy mu prócz wspaniale wykreowanego świata masę memów, cytatów, parę stereotypów i... "trylogię o wojnie o pierścień".
Tolkieniści powtarzają, rozgadują, przytaczają argumenty, krzyczą... A ludzie i tak trzeszczą o "trylogii WP".
Zatem i ja dziś o tym poględzę (no bo, czy nie jestem tolkienistką?..). Jeśli nie zgadzacie się z tym, co piszę (lub, odwrotnie, popieracie to) - dajcie znać w komentarzach.
Dramatis personae:
Alannada - as Alannada
NPC - as koleś bez nazwiska

NPC: - Czy Władca Pierścieni jest trylogią?
Alannada: - Nie.
NPC: - Dlaczego?
Alannada: - Bo to jedna i ta sama opowieść. Przez Drużynę Pierścienia, Dwie Wieże i Powrót Króla mamy wciąż tę samą opowieść o Wojnie o Pierścień.
NPC: - To jak trylogia Sienkiewicza. Też ma trzy tomy.
Alannada: - Trylogia Sienkiewicza jest trylogią, bo to trzy oddzielne historie połączone niektórymi postaciami i czasem trwania. Potop też ma trzy tomy, a nikt nie krzyczy, że jest trylogią. Władca jest jak Potop.
NPC: - Ale ma trzy księgi. To trylogia.
Alannada: - Władca Pierścieni ksiąg ma sześć, po dwie na każdy wolumin. Założeniem Profesora było, aby wydano go w jednym tomie, podzielonym na szesć ksiąg, plus dodatki.
NPC: - To dlaczego Władca Pierścieni jest trylogią?
Alannada: - Bo nie jest! Wydano tę opowieść w trzech woluminach dla wygody, czy coś, a Ty mi tu teraz nerwy szarpiesz, NPC-u jeden!
NPC: - Ale Władca jest trylogią.
Alannada *dusi NPC-a włosem Galadrieli*
*kurtyna opada, słychać syrenę karetki*

A oto słowa samego Profesora:
"PS. Książka oczywiście nie jest "trylogią". Jej podział na tomy oraz ich tytuły zostały uznane za fuszerkę konieczną z powodu objętości i kosztów wydania. Nie istnieje żaden rzeczywisty podział na 3, a żadna część nie jest zrozumiała oddzielnie. Opowieść zrodziła się i została napisana jako całość i jedynym naturalnym podziałem są "księgi" I-VI (które pierwotnie miały tytuły)" [Listy #165]

8 maja 2012

Dywagacja: Dzień Bibliotekarza

DZIŚ JEST DZIEŃ BIBLIOTEKARZA i ogólnie jest tydzień bibliotek, więc - UWAGA! - każdy idzie jutro do najbliższej biblioteki i wypożycza książkę (choćby to miał być Antek czy Alfabetyczny spis liczb od 1 do 100*).
Zawód bibliotekarza, stereotypowo jeden z nudniejszych, nie jest taki straszny, ba!, zauważcie, że wszędzie w filmach czy grach (o książkach zmilczę) poczciwy librarian to koleś słynący z paru cech, które poważamy:
- mądrość
- spryy
- inteligencja
- długie ramiona
- upodobanie do orzeszków
- tężyzna fizyczna (jak się tacha stosy książek dzień w dzień...)
- dobra pamięć
- inne, ale zapomniałam**
Pamiętajcie też, drodzy użytkownicy bibliotek, że prócz takich wise-librarianów istnieją też ninja-librariani (zastanów się zatem nim zaczniesz głośno gadać w czytelni lub przetrzymać książkę!). Konsekwencje... No cóż:
Z moich badań ludzkości (bo ja to robię wręcz odruchowo) wynika, że nikt poza studentami inibu nie załapuje puenty ew. jest zniesmaczony, ale może miałam za mało obiektów badań...
A teraz pomęczę Was tym, co ciekawego znalazłam na yt:
I coś, co mnie prywatnie rozwaliło:

*Tak, jest taki. Stworzyli go Słonimski i Tuwim.
**pisze studentka bibliotekoznawstwa :D

18 kwietnia 2012

Dywagacja: Ulubione książki od A do Ż

Widzę, że ostatnio wielu blogerów bawi się w ulubione książki od A do Z, więc i ja postawnowiłam się zabawić.
Oto mój spis, poparty przez półkę Ulubione na LubimyCzytać. Być może za tydzień nieco się zdezaktualizuje, ale co tam:

A Abhorsen Gartha Nixa, choć Achaja deptała mu po piętach, a je obie gonił Artemis Fowl Colfera.
B Błękitny zamek, książka, która poruszyła moją wyobraźnię i którą do dziś wspominam z rozrzewnieniem.
C Czaropis Charltona Blake'a. Czekam na kolejne tomy przygód Nikodemusa z zapartym tchem oczarowana wizją świata i magii.
D Drużyna Pierścienia Tolkiena, oczywiście. Jako zatwardzała tolkienistka i jako pierwszą pozycję fantasy nie wahałam się ani chwili. Co prawda czytałam ją jeszcze jako Wyprawę, ale wskakuje tutaj. Tuż za nią był Dom Światów Marion Zimmer Bradley, ale ostatecznie wygrała Drużyna :D
E Elfia Krew Andre Norton i Mercedes Lackey, a wraz z nią całe Kroniki Półelfów tych pań.
F Forteca w źrenycy czasu C.J. Cherryh oraz cały cykl następujący po niej.
G Gra o Tron G. R. R. Martina, choć wygrała zaledwie o włos z Grobowcami Atuanu Ursuli K. Le Guin.
H Hobbit
Tolkiena. Bo lubię.
I Ida sierpniowa Musierewiczowej, druga książka z Jeżycjady, którą dopadłam na początku gimnazjum. Mam do niej wielki sentyment.
J Jesienne ognie Komarowej. Książka, która mnie zachwyciła i oczarowała z miejsca.
K Klucz keplianów Andre Norton. W ogóle to uwielbiam całą sagę Świata Czarownic, ale ten tom chyba najbardziej mi się podoba.
L Leśny Dom Marion Zimmer Bradley i Letnie drzewo Kaya, szły łeb w łeb i nie wiem sama, którą lubię bardziej.
Ł Łups! Pratchetta. Najchętniej to wypisałabym po kolei cały Świat Dysku, ale chcę, żeby było nieco różnorodniej i nie powtarzam tytułów z serii, które już wymieniałam, bo zwykle jeśli lubię jakąś część cyklu, to lubię cały.
M Mgły Avalonu Marion Zimmer Bradley, książka, którą wielce się fascynowałam i którą dalej lubię.
N Nigdziebądź Gaimana. Nie ma lepszej książki na N.
O Ostatni Jednorożec Petera S. Beagle'a. Magiczna opowieść, którą najpierw poznałam jako film w dzieciństwie, a potem odkryłam na nowo w liceum.
P Pan Lodowego Ogrodu. Całość, ale drugi tom w szczególności.
Q Na q to czytałam tylko Quo vadis, które było fajną lekturą, więc ośmielę się je tu wymienić :)
R Czy ja wolę Rozbitkow na Daroverze Bradley, czy Rolanda Kinga, czy Rycerza cieni Zelaznego, czy Rok jednorożca Norton? *łapie się za głowę nie mogąc się zdecydować*
S Sen nocy letniej walczyl z Silmarillionem Tolkiena, ale ostatecznie wygrał, bo już książki Tolkiena w zestawieniu umieściłam.
T Pod t znajdują się Tam będą smoki Ringo, Tajemniczy ogród i Tańczący z wilkami, chyba w tej właśnie kolejności
U Upadek strzały Lackey. Właściwie cała trylogia Strzał Królowej.
V Valentine Pontifex Silverberga. Jedyna moja ksiązka na v, którą wspominam bardzo miło.
W Wiedźmin, choć za nim truchtają Wszystkie Weyry Pern Anne McCaffrey i Wolni Ciutludzie Pratchetta.
X Xanth Piersa Anthony'ego, a właściwie pierwsze tomy tego cyklu
Y na y jeszcze nic nie czytałam.
Z Zobaczyć Lankmar i umrzeć Leibera ścigał się z Zawodem Wiedźma Gromyko, a w tym czasie Złodziej czasu Pratchetta zajął pierwsze miejsce pod z.
Ź Źródło magii Piersa Anthony'ego.
Ż Żmijowa harfa Brzezińskiej wraz z resztą cyklu.

5 września 2011

Dywagacja: The Last Unicorn.

Dzisiejsza dywagacja będzie czysto muzyczna. Pamiętacie książkę i film Ostatni jednorożec, o których pisałam jakiś czas temu? Przy okazji filmu zaprezentowałam Wam dwie wersje soundtracku z filmu.
Niniejszym spróbowałam zebrać wszystkie wersje owej piosenki, które sama znam. Pewnie jest jeszcze sporo, których nigdy nie słyszałam.
Wersja Americy (Live, 2005)

Wersja Helen Trevillion

Wersja Loreeny McKennitt

Wersja Declan Galbraith

Wersja Kenny'ego Loggina
(niestety nie da się umieszczać, więc tylko link)
Unicorn Lullaby
Wersja Juliette

Wersja Dennis Chmelensky

Wersja Groove Coverage

17 lipca 2011

Dywagacja: Kalendarz elfów z Rivendell.

Dzisiejsza dywagacja została co prawda napisana jakieś pół roku temu tutaj ale pozwoliłam sobie poczęstować nią czytelników Dywagacji w ramach mojej wrednej natury. Jeśli znajdziecie błąd, albo wiecie coś, czego tu nie ma piszcie!

************
[po zakupie nowego kalendarza postanowiłam zapisać sobie w nim rachubę elfów z domu Elronda pod naszą, rodzimą]. Weszłam zatem na google. I tu zaczęły sę schody. Porzuciłam rychło google i wskoczylam na forum Elendili w poszukiwaniu odpowiedzi na moją kwerendę: jak przeliczyć kalendarz elfów z Rivendell na nasz rodzimy, gregoriański, do tego na 2011 rok.
Będę się posiłkować tematem z Elendilich i anglojęzyczną Wikipedią...
Elfi cykl (rok) liczy 144 lata i nazywa się yén.
Rok słoneczny elfów nazywa się coranar lub loa i liczy 365 dni.
Elfi dzień nazywa się ré.
Elfi tydzień trwa sześć dni, a nazywa się enquië.
Nazwy dni to:
Elenya - dzień pierwszy. Poświęcony gwiazdom.
Anarya - dzień drugi. Poświęcony słońcu.
Isilya - dzień trzeci. Poświęcony księżycowi.
Alduuya (Aldúya) - dzień czwarty. Poświęcony Drzewom.
Menelya - dzień piąty. Poświęcony niebu.
Valanya - dzień szósty. Poświęcony Valarom.
Elfy dzielą rok słoneczny na 6 sezonów (coś jak nasze miesiące), w czym 4 po 54 dni i 2 po 72 dni. Do tego dochodzi 5 (lub 8 dodatkowych dni), które dają całkowitą liczbę 365 (lub 368) dni na loa. Normalnie rok ma 365 dni, a te z 368 dniami zdarzają się co 12 lat. W Rivendell rok zaczyna się wraz z wiosennym przesieleniem (hmm, ale nie naszym, tym 23 marca).
Nazwa (quen), tłumaczenie, czas trwania
tuilë ----- wiosna --------- 54 dni
lairë ----- lato ------------ 72 dni
yávië ----- jesień --------- 54 dni
quellë ---- zamieranie --- 54 dni
hrívë ----- zima ----------- 72 dni
coirë ----- wzrastanie ---- 54 dni
+ dwa dni między coirë i tuilë. Są to Mettare, ostatni dzień roku (loa) i Yestare, pierwszy dzień roku (29 marca). + trzy dni między yávië i quellë (dni nazywają się Endere).
Co 12 lat dodawało się jeszcze trzy dni po tych trzech dniach. Co trzeci cykl rezygnowano z tego i rok miał układ roku zwykłego. Hmm, może jaśniej będziecie mieli tu: Kalendarze Śródziemia
Znalazłam kilka kalendarzy i programów przeliczających, ale są one stare...
Ponadto odkryłam, że w Valinorze tydzień mial 5 dni. Nie znalazłam nazw wszystkich dni, tylko trzeciego mam. Był poświęcony Aulemu i Yavannie i nazywał się Arveruen.

12 marca 2011

Dywagacja: Małe obliczenia.

Zastanawialiście się może dlaczego Dywagacje nazywają się Dywagacje (bo "nad herbatą" oznacza tylko, że Alannada przesadza z herbatą)? Otóż dlatego, że od czasu do czasu na łamach bloga miały pojawiać się takie dywagacyjne notki.
Dzisiejsza notka powstała przy okazji czytania Innego wiatru Ursuli K. Le Guin. Zobaczcie:

Małe obliczenie - smoki z Ziemiomorza mają 50 stóp rozpiętości skrzydeł, co wiemy z lektury Innego wiatru.
Biorąc moją, zaczerpniętą skądś, smoczą miarę, wychodzą mi takie miary:
Waga* - (20t=60stop) -> (x=25) = 8-9 ton
Długość od nosa do końca ogona - 25x30=750=7-7,5 m
Rozpiętość skrzydeł - 50 stóp = 50x30=1500=15 m.
*Nie wiem, czy mają pęcherze powietrzne. Wtedy faktycznie bodajże byłyby cięższe o jakieś 5 ton.

Wychodzą nam smukłe, lekkie i zwrotne stworzenia stworzone do wiatru i ognia. Należy pamiętać też, że ziemiomorskie smoki miały długie ogony (koło 3 metrów, tak sądzę)
Ważna sprawa - są to raczej ciekawostkowe wyliczenia, niepoparte przez nikogo poza mną, ale dzięki nim można sobie mniej więcej wyobrazić smoki z Archipelagu. Wnioskując, że brałam miarę ze stosunkowo młodego smoka, te miary mogą być dolną granicą. Należy pamiętać, że Kalessin nosil na grzbiecie dwóch mężczyzn, ale myślę, że miał koło 10 metrów długości i jakieś 21 rozpiętości.

Co wy na takie dictum? Czy takie moje dywagacje was ciekawią? I co sądzicie o tej powyższej?
Zapraszam do dyskusji o smoczych miarach.