14 stycznia 2017

285: Inuyasha - reż. Masashi Ikeda i Yasunao Aoki

Reżyseria: Masashi Ikeda (1-54) i Yasunao Aoki Yasunao Aoki (55-167 i FA)
Tytuł: Inuyasha (犬夜叉) i Inuyasha: The Final Act
Rok: 200-2004 i 2009-2010
Liczba odcinków: 167 i 26
Sezony: 7

Będę robiła wszystko w mojej mocy, aby ta opinia była krótka. Obiecuję.
Wszystko zaczęło się w grudniową niedzielę. Było popołudnie, a Zarząd nie miał nic ciekawego do roboty. Jakoś tak wyszło, że postanowił sobie obejrzeć z odcinek anime i może potkać przy okazji. Postanowił spróbować obejrzeć Inuyashę, bo już kiedyś miał w planach, ale nie wyszło.
Osiem dni później...
Zarządowi skończyły się odcinki i filmy, za to wygłodzenie i niedospanie zmusiły do powrotu do życia. Nagle okazało się, że Zarząd miał przecież pisać RP, ma tonę rozgrzebanych projektów i właściwie przestał gadać do ludzi.Po czym zaczął oglądać serial jeszcze raz. I jeszcze raz...
Historia podążała za losami Kagome, piętnastoletniej dziewczyny, która w prezencie urodzinowym od losu została wciągnięta do starej studni w świątyni, którą opiekowała się je rodzina. Kagome została przeniesiona 500 lat w przeszłość, do feudalnej Japonii, gdzie miała okazję spotkać Inuyashę, półyokai, które ostatnie 50 lat spędził śpiąc przystrzelony do drzewa przez kapłankę za próbę wykradzenia cennego Klejnotu Czterech Dusz, który to klejnot mógł zwiększyć moc yokai. Uwolniony Inuyasha chciał kontynuować, co zaczął, bo klejnot pojawił się znowu na świecie wraz z przybyciem Kagome, jednak nasza protagonistka przez przypadek rozwaliła artefakt w drobny mak, zaś jego fragmenty rozleciały się po świecie niczym Smocze Kule. Za namową kapłanki Kaede Kagome i Inuyasha, bardziej lub mniej chętnie, wyruszyli na questa by zebrać fragmenty klejnotu nim wpadną w niepowołane ręce.
 Chociaż anime skończyłam oglądać parę tygodni temu, to zaczęłam pisać opinię dopiero teraz, z uwagi na hype'a. Nie pamiętam, bym miała taką frajdę oglądając coś od naprawdę dawna. Trochę żałuję, że nie oglądałam tego, kiedy wychodziło, ale wtedy własna niecierpliwość by mnie chyba udusiła, spokojne czekanie na nowe odcinki zawsze jest dla mnie trudne.
Wśród postaci mamy cała gamę różnych charakterów i motywacji, różne relacje i dynamiczne zmiany powyższych w zależności od tego, co się wydarzyło. Podobało mi się, że żeńska część teamu nie była tam tylko po to, by być i ładnie pachnieć, ale że wpływała na świat wokół i stanowiła sensowną siłę bojową. Z drugiej strony nie odmawiano im kobiecości. Kagome trochę mnie irytowała momentami z powodu swojego podejścia do Inuyashy w sprawie Kikyo, ale na szczęście poprawiła się w końcu. Z postaciami wrogów bywało różnie, niektórzy pomniejsi przeciwnicy mogliby być naprawdę dużo ciekawsi, gdyby mieli nieco więcej czasu na zaprezentowanie się nam - najlepiej to widać brzy Bandzie Siedmiu i ostatniej inkarnacji Naraku. Sam Naraku mógłby być nieco lepiej napisany, szczególnie pod koniec. Moją ulubioną postacią z obozu „tych złych” była Kanna, cicha albinotyczna dziewczynka mogąca wessać duszę do lusterka.  W tle mamy całą masę postaci, które są dość różnorodne, ale nie skupiają na sobie naszej uwagi za bardzo.
Nie podobał mi się wątek Kohaku, młodego łowcy yokai, bo wydawał mi się mocno przegięty w stronę dramy. Także kapłanka Kikyo zazwyczaj działała mi na nerwy, bo była sztywna (hehe) i strasznie OP w porównaniu z innymi kapłankami, ale pod koniec serii trochę się do niej przekonałam. Sporą zaletą jest różnorodność yokai oraz ciekawe sposoby ich przedstawienia.
Wiem, że wiele osób narzekało na to, że fabuła anime jest pełna fillerów, ale dla mnie to był zazwyczaj spory plus. Można było poznać lepiej świat feudalnej Japonii, gdzie po lasach biegały yokai. Owszem, często mieliśmy potwora tygodnia, ale to także nie przeszkadzało mi w przyjemnym odbiorze. Poza tym strasznie podobały mi się fragmenty dotyczące życia Kagome w naszych czasach i wizyty Inuyashy, chociaż nigdy nie wyjaśniono nam, dlaczego tyko ta dwójka mogła korzystać ze studni. Także „siad” nie znudziło mi się do samego końca, bo zawsze było w odpowiednim miejscu i nie było wciskane tylko po to, by było zabawnie, tylko jako faktyczna kara za złe zachowanie lub wypowiedź. Poza tym miałam ataki śmiechu na widok Tessaigi, miecza Inuyashy, który miał swoim kształtem przypominać psi kieł. Dla mnie wyglądał jak coś z Final Fantasy. Poza tym parę motywów zostało wprowadzonych, a potem porzuconych, a nie raz zdarzało się, że - w moim odczuciu - jakąś scenę można było poprowadzić fajniej. Nie udało się nie uniknąć klisz tu i ówdzie, ale nie były one dla mnie bolesne, bo towarzyszyło im sporo humoru.
Soundtrack był super, świetnie trzymał klimat, choć nie wszystkie openingi i endingi się mi podobały. Podkład dźwiękowy do tego anime jest bardzo ładny, choć muszę przyznać, że niektóre kawałki były używane nieco za często - chociażby temat muzyczny Naraku i Sesshomaru, można się było spodziewać, że poszczególne postacie pojawią się, gdy tylko usłyszało się pierwsze takty. Oglądałam to anime w oryginale i w angielskim dubbingu, który nie wyszedł aż tak słabo, jak mógłby wyjść. Polecam sprawdzenie, czy pasuje - ja sama często wolę obejrzeć średni dubbing, bo mogę wtedy skupiać się na oglądaniu, a nie nadążaniu z czytaniem subów. W ostatnim sezonie niestety doszło do zmiany aktorów głosowych, szczególnie Rin wyszła na tym nie najlepiej.
Kreska była bardzo ładna, do animacji też nie mogę się przyczepić. Część odcinków miała problem z prędkością akcji, która najpierw się wlokła, a potem przyspieszałaa gwałtownie, ale to tylko moje odczucie. Sceny walk były fajnie zrobione, choć wciąż psuje mi oglądanie takich rzeczy to, że bohaterowie wykrzykują nazwy ataków. To, owszem, pomaga w odróżnieniu powyższych, szczególnie jak gesty są podobne, ale wygląda mało realistycznie. Cóż, mam ten problem nie tylko z anime.
Mogłabym gadać o tym anime jeszcze długo, bo nie poruszyłam jeszcze wielu drobiazgów, o których można by było wspomnieć, ale obiecałam, że opinia będzie krótka.
Poleca fanom yokai, anime, motywów dwóch światów i osoby mogącej przechodzić granicę między nimi. I osobom, które mają dość dużo czasu, to prawie 200 odcinków. To naprawdę fajne anime, nic dziwnego, że było takie popularne.

Ocena - 9

3 komentarze:

  1. Widzę, że Inuyasha wywarło na Tobie spore wrażenie. Muszę go polecić mojej bratanicy, bo raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak :D Nie spodziewałam się tego po tym anime. Mam nadzieję, że bratanicy się spodoba

      Usuń
  2. Brzmi niezwykle interesująco. Już chyba wiem, czym zainteresować mojego kuzyna.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, komentarze niepodpisane zostaną usunięte

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...