25 października 2012

168: Biały Gryf - Mercedes Lackey, Larry Dixon

Autor: Mercedes Lackey, Larry Dixon
Tytuł: Biały gryf  
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok: 1998  
Strona książki: Biały gryf  

Białego gryfa przeczytałam migiem. Kontynuacja przygód Skana i jego przyjaciół po wojnie oraz próba odbudowania społeczeństwa o tak złożonej konstrukcji i różnorodności zdawała mi się być nawet bardziej ciekawa, niż wcześniejsza historia.

Podwładni Maga Ciszy Urtho podzielili się w czasie ucieczki na kilka grup, zaś nasi bohaterowie znaleźli się w tej, która wywędrowała najdalej na zachód. Nie odnaleźli Valinoru, lecz brzeg morza, gdzie postanowili założyć miasto, nazwane - dla koloru i kształtu - Białym Gryfem. Powoli życie bohaterów zaczęło się układać i przyjmować znamiona rutyny. Jednakże, żeby było wesoło, któregoś pięknego dnia strażnicy zauważyli nadpływający nieznany statek.
Okazało się, że nasi kochani osadnicy zagarnęli sobie część imperium Haighlei, ludu słynącego z niechęci do zmian oraz egzotyczności. Skan wraz z przyjaciółmi udali się na dwór władcy Haighlei, aby przedyskutować z nim nie tylko sprawę niezamierzonego przywłaszczenia ale i dalszego losu miasta uciekinierów.
Możliwa współpraca tubylców z nową społecznością spotkała się - jak to zwykle bywa - nie tylko z entuzjazmem lecz i niechęcią dostojników imperium. Skan w roli dyplomaty okazal się raczej pomyłką, ów gryf jako wojownik i zwiadowca sprawował się dużo lepiej - jego awanturnicza natura nie pomagała mu na dworze Haighlei, za to dała podstawy do twierdzenia, iż to on stał za morderstwami, które ktoś popełniał w stolicy. Kontrast dwóch kultur wyszedł całkiem zgrabnie, wątek kryminalny także był miły oku, czytelnik miał masę tajemnic i ciekawych lokacji do poznania.
Jednakże czytałam Białego Gryfa z mniejszą radością niż tom pierwszy trylogii, akcja rozgrywająca się w stolicy imperium nie sprawiła mi aż takiej frajdy jak wojna z Ma'arem. Gryf na okładce wygląda... Nie skomentuję, okładki większości książek fantasy po prostu ssą
Polecam fanom fantastyki wszelakiej, wielbicieli gryfów i pani Lackey.  

Ocena 
Wciągliwość - 4 
Wygoda czytania - 4 
Jak bardzo mi się podobało? - 3
Opinia na LubimyCzytać
Zapraszam także na Under the dragon wings, gdzie możecie przeczytać krótką notkę z uwagami o czytelnictwie i tramwajach.

3 komentarze:

  1. Ne słyszałam o tej serii, ale wspomnę o niej mojemu koledze, gdyż on jest wielkim fanatykiem fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  2. również i dla mnie seria zupełnie obca
    dlatego na dziś mówię pass

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam serii, szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę..

    OdpowiedzUsuń

Uwaga, komentarze niepodpisane zostaną usunięte

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...